poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 28

Will po treningu wrócił do swojego pokoju. Nie mógł się skupić na treningu,  cały czas myślał o Nataly. Przemyślała całą rozmowę z Valentain'em. Dlaczego się zdenerwował kiedy odpowiedział w piwnicy pomyślał. Will podładował telefon i go schował do kieszeni. Valentain i Sebastian miał dziś spotkanie z kręgiem. Więc dom będzie cały pusty, tylko musi poczekać do obiadu. Pora obiadowa była za godzinę więc Will zaczął czytać książkę. Godzina szybko mu z leciała i poszedł na dół i jak się spodziewał, przy stole nikogo nie było. Pobiegł szybko do drzwi które prowadziły do piwnicy. Otworzył je swoją stellą i poszedł powoli po schodach zamykając za sobą drzwi. Kiedy zszedł na dół zobaczył różne noże, bicze, siekiery, stoły, krzesła pod napięciem, kiedy zobaczył łańcuch i czyjeś ręce w nich, ale nie widział kto bo stół zasłaniał cały tułów podszedł bliżej i zobaczył Nataly z ogromnymi ranami na plecach które krwawiły podbiegł do niej i wyją jej ręce z łańcuchów. A ona opadła na podłogę blada jak trup i bezsilna. Will ją na ręce a ona, syknęła z bólu otworzyła oczy. I wyszeptała:
-Nie mam żadnego daru. Zabij mnie odrazu, proszę.
-Co ty wygadujesz? Nataly to ja Will, ja bym cię nigdy nie skrzywdził.
-Nie narażaj się bo oni będą cię torturować.
-Kto?
-Valentain i Sebastian.
-Chcieli mój dar, ale ja do nie mogę pokazać.  A ty jesteś z nimi z mowie słyszałam twoja rozmowę z Sebastian'em.
-Ale ja bym cię nigdy nie skrzywdził. -I zaczął iść w stronę schodów.
-Dla celu można poświęcić wszystko.
-Ale na pewno nie ciebie.
-Kłamiesz dlatego chciałeś żebym została.
-Bo nie chciałem żebyś obchodziła.
-Wiesz że mam chłopaka.
-Ale uczucie się nie zmienia
-A powinno...-Nataly usłyszała czyjeś kroki.-Daj mi stelle musimy szybko sie stąd wydostać i mnie postaw.-Will podał jej stelle i ją postawił przy ścianie. Ona opadła na podłogę i skreśliła Rune. Kiedy skończyła otworzyła sie brama. Nie miała siły wstać, Will to zauważył i wziął ją na ręce.
-Nie myśl o niczym. -Powiedziała Nataly, Will był w szoku i tylko przytakną- idź
Will przeszedł przez bramę i znaleźli się w Instytucie w sali szpitalnej. Jace leżał na jednym z licznych łóżek, patrzył z niedowierzaniem na nich. Wstał i podbiegł do nich
-Połóż ją na łóżku obok.  -Will zrobił to od razu, podszedł do łóżka i położył Nataly na brzuchu. Jace zrobił jej iratze, po czekał chwile ale nie działały.
-Czym on jej to zrobił?
-Sądzę że to demoniczny metal.-Odezwała sie Will. Jace poszedł do niego i powiedział mu :
-Dziękuję ci że ją uratowałeś ona dla mnie jest wszystkim.
-Jest przyjacielska,  pomogłem jej, ona stała się mi bliską przyjaciółką jakiej nie miałem.
-Tak Nataly jest bardzo sympatyczna, łatwo się zaprzyjaźnia.
-Jest też konkretna i spontaniczna.
-Tak i to bardzo.  Mam nadzieje że nie robiła problemów.
-Zabiła jednego strażnika, i miała kłopot z pamięcią, ale już wszystko dobrze.
-Jace...-usłyszeli za sobą Nataly głos. Jace podszedł do niej a ona odwróciła głowę w jego stronę. -Nic im nie powiedziałam nie martw się.
-Nie chodzi o dar tylko o twoje bezpieczeństwo
-Ale on by mi kazali robić złe rzeczy .
-Nie zaprzątaj sobie tym głowy. -Odwrócił się w stronę Willa. - Zadzwonię do Alceta żeby ci pokazał pokoju. -podszedł do pustego łóżka obok i wyjął telefon. Odszedł od nich.
-Will nie możesz mnie sprzedać Valentain'owi.
-Nie denerwuj się nie pozwolę żeby stała krzywda.
-Jesteś podobny do Jace. Mówisz jedno a robisz drugie.
-Jak mam Cię przekonać.
-Zostań , moim parabaitem.
-Zrobię to.
-To dobrze. Spotkamy się jutro kiedy będę zdrowa.
- Nie, jutro to ja tu przyjdę, bo ty łatwo nie wyzdrowiejesz.
-Niech ci będzie,  Isabel mnie wyleczy pewnie. Możesz im ufać oni są dobrzy. -Zamknęły sie jej oczy i zasnęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz