Już 35 rozdział WOW. Mam nadzieje że się spodoba. Pozdrawiam Natinek :)
Jace:
Siedziałem długi czas w swoim pokoju czekałem aż Nataly da mi odpowiedź ale to na marne. Więc postanowiłem pójść na patrol dzielnicy.
Dwie godziny później:
Wróciłem już z patrolu. Żadnych demonów. Spotkałem Alceta w holu. Powiedziałem do niego :
-Nataly się odzywała ?
-Szukała ciebie z trzy godziny temu a teraz zamknęła się w swoim pokoju i śpi.
-Dzięki- powiedziałem odchodząc od niego. Poszedłem d swojego pokoju po klucz (w Instytucie każdy pokój ma taki sam zamek w drzwiach). Wyszedłem z pokoju i poszedłem do drzwi obok. Otworzyłem je kluczem i wszedłem do środka. Było ciemno, zamknąłem za sobą drzwi i zacząłem ściągać buty, podszedłem do łóżka i szybko się do niego położyłem, przytuliłem się do niej. Jak za nią tęskniłem . Bardzo chciałem przy niej być, miała takie straszne chwile. Ja nigdy nie byłem torturowany w sposób fizyczny, ale wiem jaki to musiał być. Ona nic nie zrobiła żeby ją w taki sposób traktować, ja chcę tylko wspierać ją w trudnych decyzjach . Nie mogę się doczekać jutra. Wyznam jej jak ja ją kocham. Jaka ona jest delikatna jak porcelana. Zasnąłem przytulając się do mojej Nataly.
Nataly:
Podjęłam już decyzję, chcę żeby jace mnie nie zostawiał. Po pierwsze nie możliwe żeby Jace był zdrajcą, cały czas mi pomagał, nie spuszczał z oka. Wyszłam z pokoju żeby powiedzieć Jace'owi swoją decyzję. Obeszłam cały Instytut ale go nie znalazłam. Weszłam do biblioteki , tylko tam zastałam Alceta. Podeszłam do fotelu w którym siedział Alec.
-Hej widziałeś Jace?
-Nie przez cały dzień go nie widziałem myślałem że jest z tobą.
-Skąd taki pomysł on miał z tobą i z resztą rozmawiać.
-Nie codziennie czyjaś ukochana wraca do życia.
-A no tak zapomniałam- Alec wstał i mnie przytulił
-Cieszę się że żyjesz, Jace by się załamał bez ciebie.
-Dzięki ale muszę iść poszukać Jace, do zobaczenia.
Zostawiłam Alec'ta i poszłam dalej szukaj Jace. Już godzinę go szukałam, poddaje się. Skierowałam się do pokoju. Byłam zmęczona więc się położyłam na łóżku i zasnęłam. Obudziło mnie otwieranie drzwi, nie odwróciłam się bo byłam pewna że to Jace. Położył się obok i się do mnie przytulił. Bardzo za tym tęskniłam. Przy nim czuje się bezpiecznie. Nie mogę doczekać się aby z nim porozmawiać. Zasnęłam w jego objęciach.
Rano obudziłam się przy Jace. Jak zawsze pięknie wygląda. Zobaczyłam na zegarek, który był na szafce nocnej przy łóżku. Już była 10 powinniśmy coś zjeść. Wstałam powoli z łóżka, podeszłam do Jace od tyłu i zaczęłam go szturchać.
-Jace wstawaj - odwrócił się w moją stronę i popatrzył na mnie zaspanymi oczami.
-Co jest?
-Już dziesiąta.
-Tak długo spałem?
-Ja przed chwilą wstałam.
Jace:
Siedziałem długi czas w swoim pokoju czekałem aż Nataly da mi odpowiedź ale to na marne. Więc postanowiłem pójść na patrol dzielnicy.
Dwie godziny później:
Wróciłem już z patrolu. Żadnych demonów. Spotkałem Alceta w holu. Powiedziałem do niego :
-Nataly się odzywała ?
-Szukała ciebie z trzy godziny temu a teraz zamknęła się w swoim pokoju i śpi.
-Dzięki- powiedziałem odchodząc od niego. Poszedłem d swojego pokoju po klucz (w Instytucie każdy pokój ma taki sam zamek w drzwiach). Wyszedłem z pokoju i poszedłem do drzwi obok. Otworzyłem je kluczem i wszedłem do środka. Było ciemno, zamknąłem za sobą drzwi i zacząłem ściągać buty, podszedłem do łóżka i szybko się do niego położyłem, przytuliłem się do niej. Jak za nią tęskniłem . Bardzo chciałem przy niej być, miała takie straszne chwile. Ja nigdy nie byłem torturowany w sposób fizyczny, ale wiem jaki to musiał być. Ona nic nie zrobiła żeby ją w taki sposób traktować, ja chcę tylko wspierać ją w trudnych decyzjach . Nie mogę się doczekać jutra. Wyznam jej jak ja ją kocham. Jaka ona jest delikatna jak porcelana. Zasnąłem przytulając się do mojej Nataly.
Nataly:
Podjęłam już decyzję, chcę żeby jace mnie nie zostawiał. Po pierwsze nie możliwe żeby Jace był zdrajcą, cały czas mi pomagał, nie spuszczał z oka. Wyszłam z pokoju żeby powiedzieć Jace'owi swoją decyzję. Obeszłam cały Instytut ale go nie znalazłam. Weszłam do biblioteki , tylko tam zastałam Alceta. Podeszłam do fotelu w którym siedział Alec.
-Hej widziałeś Jace?
-Nie przez cały dzień go nie widziałem myślałem że jest z tobą.
-Skąd taki pomysł on miał z tobą i z resztą rozmawiać.
-Nie codziennie czyjaś ukochana wraca do życia.
-A no tak zapomniałam- Alec wstał i mnie przytulił
-Cieszę się że żyjesz, Jace by się załamał bez ciebie.
-Dzięki ale muszę iść poszukać Jace, do zobaczenia.
Zostawiłam Alec'ta i poszłam dalej szukaj Jace. Już godzinę go szukałam, poddaje się. Skierowałam się do pokoju. Byłam zmęczona więc się położyłam na łóżku i zasnęłam. Obudziło mnie otwieranie drzwi, nie odwróciłam się bo byłam pewna że to Jace. Położył się obok i się do mnie przytulił. Bardzo za tym tęskniłam. Przy nim czuje się bezpiecznie. Nie mogę doczekać się aby z nim porozmawiać. Zasnęłam w jego objęciach.
Rano obudziłam się przy Jace. Jak zawsze pięknie wygląda. Zobaczyłam na zegarek, który był na szafce nocnej przy łóżku. Już była 10 powinniśmy coś zjeść. Wstałam powoli z łóżka, podeszłam do Jace od tyłu i zaczęłam go szturchać.
-Jace wstawaj - odwrócił się w moją stronę i popatrzył na mnie zaspanymi oczami.
-Co jest?
-Już dziesiąta.
-Tak długo spałem?
-Ja przed chwilą wstałam.
-Nie chcę mi się nic robić.
-Ale musimy pogadać.-Jace popatrzył ma mnie z radością w oczach.
-Ale musimy pogadać.-Jace popatrzył ma mnie z radością w oczach.
-To jaką decyzje podjęłaś?
-Wycieram ciebie- Jace złapał moją rękę i pociągną do siebie. Upadłam na niego, potem przewrócił mnie na plecy. On był nade mną. Popatrzyłam na niego, a on z uśmiechem na twarzy zaczął mnie całować. Ja odwzajemniłam pocałunki. Ale cały czas myślę o tym liście do jakiegoś Jonathana. Nie mam pojęcia do kogo on ( znaczy Valentain) to pisał. Will on też mnie zaniepokoił swoim zachowaniem. Przestałam całować Jace, wstałam i poszłam do łazienki. Jace poszedł za mną. Cały czas byłam go niego plecami, on załapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę. Popatrzył na mnie zmartwionym wzrokiem. Powiedział:
-Co się dzieje?
-Ja nie wiem co myśleć, jeżeli Valentain do ciebie tego nie napisał, to do kogo?
-Nie mam pojęcia ale no wiesz miałaś ciężki wtedy dzień i może to wszystko ze stresu.
-Czyli sugerujesz że mi się to wszystko wydaję?
-Szczerze... tak.
- Nie wiem czy jest jeszcze sens prowadzić tą rozmowę, teraz wyjdź bo chcę się umyć.
-Nataly...
-Wyjdź!- wskazałam ręką drzwi.
-Dobra już wychodzę- puścił moją rękę i skierował się w stronę drzwi potem wyszedł i zamkną za sobą drzwi. Napełniłam wannę wodą i zaczęłam się kompać. Nie chciało mi się wychodzić ale zaczęło mi się nudzić. Pomyślałam o lewitujących kroplach wody i skupiłam się na tym,zamknęłam oczy i sobie wyobraziłam łazienkę z taki lewicującymi kroplami wody. Otworzyłam oczy i zobaczyłam to co sobie wyobraziłam nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam się śmiać i wyskoczyłam z wanny i ubrałam w krótkie spodenki i czarną koszulę. Woda nadal lewitowała zaczęłam się z tego śmiać. To niesamowite. Jak wszystko ogarnęłam w łazience, wyszłam i zobaczyłam Jace siedzącego na fotelu i wyglądał dziwnie. Wstał i podszedł do mnie położył mi ręce na tali i przyciągając mnie bardziej do siebie. A ja poczułam od niego alkohol.
-Przepraszam cię za to co powiedziałem.
-Jace puść mnie.
-Co boisz się mnie?
-Jace puść mnie!
-Nie skrzywdzę cię- on posuną prawą rękę na moje udo.
-Powiedziałam puść!- rzucił mnie na łóżko. Ja nie mogłam go powstrzymać był za silny. Przy gwoździł mnie do łóżka i zaczął całować po szyi.
-Jace nie dotykaj mnie- pomyślałam że się odczepi odde mnie.- Ostrzegałam cię- odepchnęłam go mocą, on stał nie ruchomo przy ścianie. Ja wstałam z łóżka. Trzymałam dystans między nami i do niego powiedziałam:
-Nie spodziewałam się tego po tobie, w ten sposób mnie straciłeś- Anulowałam czar i wyszłam jak najszybciej z pokoju. Skierowałam się do wyjścia z Instytutu. Nie mogę uwierzyć że Jace chciał mnie zgwałcić, nie mogę w to uwierzyć. Mam dość tego życia. Wyszłam już z Instytutu, wybrałam się do parku na przeciwko. Usiadłam na ławce przy fontannie. Nie wiem ile tam siedziałam ale było już ciemno. Postanowiłam pójść do swojego mieszkami. Szłam przy drzewach i nagle wpadłam do strasznie głębokiej dziury. Jak wstałam na równe nogi zobaczyłam mnustwo tuneli i mężczyznę.
-Witaj Nocno Łowczyni. Jestem Alaric. Królowa chcę z tobą mówić.
-Kto? Gdzie ja jestem?
-Jesteś w świecie Faerie. Królowa cię oczekuję.
-Co się dzieje?
-Ja nie wiem co myśleć, jeżeli Valentain do ciebie tego nie napisał, to do kogo?
-Nie mam pojęcia ale no wiesz miałaś ciężki wtedy dzień i może to wszystko ze stresu.
-Czyli sugerujesz że mi się to wszystko wydaję?
-Szczerze... tak.
- Nie wiem czy jest jeszcze sens prowadzić tą rozmowę, teraz wyjdź bo chcę się umyć.
-Nataly...
-Wyjdź!- wskazałam ręką drzwi.
-Dobra już wychodzę- puścił moją rękę i skierował się w stronę drzwi potem wyszedł i zamkną za sobą drzwi. Napełniłam wannę wodą i zaczęłam się kompać. Nie chciało mi się wychodzić ale zaczęło mi się nudzić. Pomyślałam o lewitujących kroplach wody i skupiłam się na tym,zamknęłam oczy i sobie wyobraziłam łazienkę z taki lewicującymi kroplami wody. Otworzyłam oczy i zobaczyłam to co sobie wyobraziłam nie mogłam w to uwierzyć. Zaczęłam się śmiać i wyskoczyłam z wanny i ubrałam w krótkie spodenki i czarną koszulę. Woda nadal lewitowała zaczęłam się z tego śmiać. To niesamowite. Jak wszystko ogarnęłam w łazience, wyszłam i zobaczyłam Jace siedzącego na fotelu i wyglądał dziwnie. Wstał i podszedł do mnie położył mi ręce na tali i przyciągając mnie bardziej do siebie. A ja poczułam od niego alkohol.
-Przepraszam cię za to co powiedziałem.
-Jace puść mnie.
-Co boisz się mnie?
-Jace puść mnie!
-Nie skrzywdzę cię- on posuną prawą rękę na moje udo.
-Powiedziałam puść!- rzucił mnie na łóżko. Ja nie mogłam go powstrzymać był za silny. Przy gwoździł mnie do łóżka i zaczął całować po szyi.
-Jace nie dotykaj mnie- pomyślałam że się odczepi odde mnie.- Ostrzegałam cię- odepchnęłam go mocą, on stał nie ruchomo przy ścianie. Ja wstałam z łóżka. Trzymałam dystans między nami i do niego powiedziałam:
-Nie spodziewałam się tego po tobie, w ten sposób mnie straciłeś- Anulowałam czar i wyszłam jak najszybciej z pokoju. Skierowałam się do wyjścia z Instytutu. Nie mogę uwierzyć że Jace chciał mnie zgwałcić, nie mogę w to uwierzyć. Mam dość tego życia. Wyszłam już z Instytutu, wybrałam się do parku na przeciwko. Usiadłam na ławce przy fontannie. Nie wiem ile tam siedziałam ale było już ciemno. Postanowiłam pójść do swojego mieszkami. Szłam przy drzewach i nagle wpadłam do strasznie głębokiej dziury. Jak wstałam na równe nogi zobaczyłam mnustwo tuneli i mężczyznę.
-Witaj Nocno Łowczyni. Jestem Alaric. Królowa chcę z tobą mówić.
-Kto? Gdzie ja jestem?
-Jesteś w świecie Faerie. Królowa cię oczekuję.