niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział 9

-O Nataly ciesze się że cię widzę.-Nataly osunęła  się o ścianę i usiadła na podłodze.
-To się dzieje tylko w mojej głowie. -Zaczęłam mówić do siebie. -Diana nie żyje to tylko wytwór mojej wyobraźni.
-Nataly...-Do pokoju wtedy wszedł Jace i przerwał Dianie.Diana popatrzyła na niego i powiedziała-Co ty jej zrobiłeś!
-Wyjdź zaraz ci to wytłumaczę. -Diana wyszła z pokoju. -Nataly co się dzieje?
-Nie wiem znów widziałam Diane musiałam zemdleć nic nie jadłam. Ja położę się spać.
-Ja muszę coś załatwić za niedługo będę.
-Dobrze.-Jace szybko wyszedł z pokoju a na korytarzu stała Diana.
-Co ty jej na gadałeś ona się teraz mnie boi.
-Powiedziałem jej że nie żyjesz.
-Co?!
-Musiałem ją chronić zrozum to ktoś próbuje ją zabić.
-Ona zeświruje tutaj mogłeś wcześniej powiedzieć to ze nie żyje.
-Jak powiem jej prawdę to ją z ranie ona przez tydzień płakała za tobą.
-Jutro jej powiesz a jak nie to ja to zrobię.
-Zgoda mogę jej teraz to powiedzieć jak chcesz
-Zgoda.-Jace wszedł do środka i dzięki Bogu Nataly nie spał.
-Nataly muszę ci się do czegoś przyznać i wiem ze mnie za to...-Dopiero w tedy popatrzył na jej oczy miała rozszerzone źrenice brała jakieś leki opakowanie leżało na biurku to były leki  uspakajające a ona nic nie jadła-Diana leć po Isabel szybko. Niech przyniesie apteczkę szybko.- Diana już dotarła z Izabela.
-Iz wzięła leki na pusty żołądek i ma rozszerzone źrenice.
-Musi to wszystko wymiotować zanim będzie za późno.
Isabel ściskała Nataly żołądka a Jace podstawił miskę pod jej twarz.
I zaczęła wymiotować. Kiedy już wszystko wymiotowała była pół przytomna.
Jace odgarną jej włosy z twarzy i powiedział:
-Nataly wszystko będzie dobrze
-Co co się stało?
-Wziełaś leki na pusty żołądek.
-Ale ja nie brałam żadnych leków tylko napiłam się wody.
-To czemu te opakowanie po lekach jest puste?
-Nie mam pojęcia.
-Później pogadamy.
-Jace znowu mam omamy przy tobie stoi Diana
-To nie omamy ona żyje i stoi tu
-Mówiłeś ze nie żyje.
-Wiem zrobiłem to żeby cię chronić
-Przed moją przyjaciółką?!- Wstała i podeszła do drzwi. - Zrobiłeś najgorszą rzecz na świecie-I wyszła
Jace usiadł  na łóżku i złapał się za ręce
-Pójdź za nią- powiedział do Diany-I pilnuj jej żeby nie zrobiła sobie krzywdy.
I Diana wyszła. Isabele usiadła na fotelu.
-Co teraz powiesz ,,a nie mówiłam,,
-Nie nie powiem za bardzo ci współczuję.
-Jestem idiotą.
-Wiem, mówiliśmy ci że sie dowie
-Ja wiem że źle to zrobiłem,  chcesz coś powiedzieć?
-Myliliśmy sie z Alcet em ze ją stracisz. Zabardzo się kochacie
***
-Nataly poczekaj- Słyszałam głos Diany
-Ja mam dość.
-Też się zatęskniłam
-Przepraszam...-Podeszłam do niej i ją przytuliłam -...nadal jestem w szoku i zła.
-Nataly, ja wiem i ty wiesz ze Jace to świetny facet ale nie biorę jego strony. On niedobrze się zachował ze cię okłamał w tak ważnej sprawie ale może miał swoje powody.
-Np jakie?
-Na przykład to ze jestem wampirem i mogę cię zabić przez głód.
-Jesteś wampirem?
-Tak i jak się nad tym zastanowić to Jace powiedział ci nie pełną prawdę.
-Wiedział ze jesteś moją jedyną osobą jak rodzina.
-Daj spokój Nie możesz się na niego gniewać zabardzo go kochasz, a on za bardzo tego żałuję.
-Ja wiem dzięki że mnie wspierasz jak sie cieszę ze tu jesteś.
-A i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.
-Dziękuję cie
-Pewnie już duzo razy słyszałaś te słowa.
-Dzisiaj drugi raz pierwszy od Stefana...
-Od twojego byłego usłyszałaś życzenia a od aktualnego nic
-Tak i nie mów Jace'owi ze chodziłam z wampirem ok
-Ok a ja chodzę z jego bratem który chciał cie zabić.
-Ah te miłości- i zaczęły sie śmiać
-Chodz wejdziemy do jakiegoś pokoju i wszystko mi opowiesz
Zaczęły się pogaduszy o chłopakach. A potem otworzyły wino, upiły się
-Teraz idziesz do Jace i pogadasz z nim.
-Już ide
Nataly doszła normalnie do pokoju nez żadnego chwiania się.
Otworzyła drzwi i weszła do środka.
-Jace
Siedział na łóżku
-Przepraszam Niepowiem popełniłem wielki błąd
-Jace ja sie niegniewam ale mogłamś poczekać z tym do jutra bo dziś nie wypada  psuć mi nastroju.
-Dlaczego?
-Bo dokładnie 19 lat temu się urodziłam.
-Co za idiota ze mnie masz dziś urodziny.
-Nie przejmuj się już jestem nawalona.
-Tak mi głupio.
-Dobranoc. -otworzyła drzwi
-Gdzie ty idziesz ?
-Do pokoju swojego.
-Ale wiesz że ty tu mieszkasz.
-Ide na noc do innego pokoju żebym nie chuhala wódką w twarz.
-Dobra idź do pokoju obok
-Ja wiem gdzie iść, nie musisz  mi tego mówić.
-Do jutra.
-Pa
Oboje zasneli w oddzielnych pokojach a Diana wróciła do domu Salvatore

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz