Potem poszłam z Jace'm do jego pokoju. Usiadłam na końcu łóżka a Jace usiadł obok mnie i objął ręką i popatrzył mi w oczy.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Bałam się.
-Możesz mi ufać
-Ja się bałam o ciebie.
-Jestem wyszkolony dam sobie z każdym zagrożeniem.
-Też się bałam że zamkniesz mnie w pokoju .
-Ja bym niczego takiego nie zrobił. Nie bój się mnie ja ci krzywdy nigdy nie zrobię. Zabardzo Cię Kocham.
-Ja Ciebie też i to najbardziej na świecie.-Wtedy drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł Alec.
-Proszę to twoje rzecz Nataly.
-Dziękuję ci bardzo
-Niema za co, ja was zostawię.
-Do zobaczenia. -I Alec wyszedł.
-Chcesz się położyć?
-Nie,nie jestem zmęczona spałam w bibliotece.
-To co chcesz robić?
-A może to....-i Nataly pocałowała Jace'go powoli i namiętnie. Jace położył się na Nataly nadal się całując po czym zadzwonił telefon komórkowy Nataly. Ale Jace odebrał jej telefon.
/-Halo?
-Kto mówi?
/-Śmierć która zabierze twoją dziewczynę-I się rozłączył
-Kto to był -Zapytała Nataly.
-Nikt ważny
-Jace nie kłam
-Operator
-Aha
-To na czym skończyliśmy ?-Uśmiechnął się i podszedł do mnie i zaczął całować po szyi.
-Jace odejdź! -Odepchnęła go a on zrobił zaskoczoną minę. Nataly pobiegła do łazienki i zaczęła wymiotować Jace poszedł do Nataly i zaczął głaskać ja po plecach
Po trzydziestu minutach w toalecie Nataly i Jace wyszli. Jace miał Nataly na rękach bo nie miała siły chodzić. Położył ją na łóżku była pół przytomna wziął jej telefon i zadzwonił do tego co przedstawił się "Śmierć".
-Zaczęło się?
-Co jej zrobiłeś!
-Radzę spokojnie bo mam odtrudkę.
-Czego chcesz?
-Mojej dziewczyny znasz ją ma na imię Diana
-Damon....
-Diana ma być za dwie godziny cała i zdrowa.
-Dobrze oddam ją za odtrudkę
-Radze się pospieszyć Nataly zostało mało czasu inaczej zginie a ty będziesz patrzył jak ukochana osoba umiera .
-Przy Instytucie za dwie godziny-Jace rzucił telefon o łóżko i łza poleciała mu po policzku. Usłyszał szept i podszedł do Nataly
-Jace.... co mi .... jest
-Za chwile będziesz zdrowa nie bój się
-Diana...-I pokazała palcem osobę stojącą za mną
-Diana?-Popatrzyłem na dziewczynę za mną z niedowierzaniem.
-Co z nią?
-Damon wstrzykną jej truciznę musisz mi pomóc.
-Jak?
-Kochasz Damona?
-Tak najbardziej.
-On przyjdzie po ciebie i wtedy da odtrutkę dla Nataly. Proszę pomóż on za chwile umrze.
-Zadzwoń do niego i powiedz żeby teraz był z odtrutką.
-Dziękuję ci bardzo. Jestem twoim dłużnikiem.
Spotkaliśmy się z Damon em przy Instytucie Diana podeszła do niego i wzięła odtrutkę i dała ją mnie. Ja bezzwłocznie podbiegłem do pokoju Nataly. I dałem jej żeby wypiła po czym odezwała się do mnie :
-Widziałam Diane.
-Musiałaś mieć omamy bo jej tu nie było.
-Pewnie to był tylko sen.
-Odpocznij miałaś ciężki dzień.
-Dziękuję za wszystko.
-Nie musisz ja dla ciebie zrobię wszystko.
-Przytulisz mnie?
-Oczywiście.
Jace i Nataly zasnęli. Następnego dnia rankiem Nataly zerwała się ze strachu aż obudziła Jace .
-Co jest?
-Który dzisiaj?
-1 czerwca
-O nie.
-A co?-Nataly zrobiła zaskoczoną minę. Czyż by zapomniał o moich urodzinach.
-Nic nie przejmuj się
-Wiesz że możesz mi wszystko powiedzieć.
-Wiem ale ja nie chcę o tym mówić, przepraszam że Cię obudziłam śpij dalej.
-Nic nie szkodzi, jak się czujesz?
-Dobrze idę pod prysznic.
-Zmykaj bo ja też chcę wziąć prysznic.
Nataly wyszła z łazienki i popatrzyła na Jace , siedział na łóżku i patrzył w swój telefon .
-Wow, wygląda przepięknie,-podszedł do niej i położył ręce na jej tali i ją pocałował.
-Dziękuję , jesteś bardzo miły. -pocałowała go
-Zapraszam cie na śniadanie
-Okej to idź się szykuj ja będę tu siedzieć.
-Zaraz wracam- kiedy upewniłam się że Jace się myje to zadzwoniłam do Stefana
/-Halo
-Stefana to ja Nataly.
/-Co się dzieje?
-Chciałam porozmawiać o twoim bracie.
/-Co chcesz wiedzieć?
-Czy nadal chodzi z Dianą?
/-Ale Diana nie żyje.
-Chciałam się upewnić że nie zwariowałam bo myślałam że widzę Dianą.
/-Nic się nie stało aaa chce ci teraz złożyć życzenia urodzinowe.
-Dziękuję ci. Ty jedyny pamiętasz. Ja muszę kończyć pa
-Do usłyszenia.
Jace wyszedł z łazienki i poszliśmy do restauracji.
-Z jakiej okazji to?
-Bez okazji
Jedzenie było tam dobre po posiłku wróciliśmy do Instytutu w korytarzu spotkaliśmy Alec a i kazał Jace'owi iść na trening a ja poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać to wszystko ją przerosło. Wzięła leki uspokajające i poszła spać. Jace przyszedł po ciężkim treningu nie chciał budzić Nataly wiec poszedł od razu pod prysznic. Po pewnym czasie wyszedł z łazienki to co zrobił od razu położył się obok niej i przytulił i poszedł spać. Obudzili się około godziny piętnastej w dobrych humorach popatrzyli na siebie bez słowa. Nataly złamała ciszę i powiedziała:
-Hej kochanie.
-Cześć skarbie
-Jak ci się spało ?
-Dobrze a tobie?
-Też dobrze.
-Mówił ci ktoś że jesteś piękna?
-Nie
-Jesteś piękna
A Nataly nie odpowiedziała tylko go pocałowała, poczym Zapytała:
-Co będziemy robić?
-A na co masz ochotę ?
-Nie wiem chciałbym żebyś zabrał mnie daleko stąd.
-Na przykład gdzie?
-Tam gdzie się wychowaliśmy.
-Do Polski nie możemy tam być.
-Dlaczego?
-Bo Nocni Łowcy mają zakaz tam być kiedy sobie chcą.
-Co? Czyli już nigdy nie zobaczę ojczyzny?
-Tak.
-Ja się z tym podziałem 2 lata temu i dlatego też wyjechałem.
-Obiecasz mi coś?
-Co takiego?
-Że nigdy mnie nie zostawisz.
-Obiecuje ci to prze nigdy cię nie zostawię.-I zaczęli się całować.
-Kocham Cię nad życie
-Ja Ciebie jeszcze bardziej.
-Poczekaj.-I przestałam go całować
-Co jest?
-Mam trening z Alec'em muszę lecieć
-Pójdę z tobą popatrzę jak trenujesz
-Jak chcesz .
-Chodź bo się spóźnisz
-To możemy ze mnie zejdź
-Mi się podoba ta pozycja
-Mi też ale muszę już iść
Jace wstał z Nataly i zaczął zakładać buty . A wyszli z pokoju a Jace objął Nataly ręką i poszli do sali treningowej Alec siedział na ławce i robił coś na telefonie ja mu przerwałam
-Możemy już zacząć?
-Tak, Jace co ty tu robisz ty już miałeś trening.
-Chcę powspierać Nataly.
-Nataly dziesięć rundek wokół sali
-ok
Alec podszedł do Jace i spytał
-Jak tam między wami?
-Lepiej być nie mogło.
-A coś się dzieje?
-Pamiętasz ja mi mówiłeś że ktoś ją usypiał.
-Pamiętam
-To ktoś jeszcze wstrzykną truciznę, a potem zadzwonił telefon i odebrałem i ktoś powiedział ze Nataly umrze i zażądał Diane za odtrutkę...
-Ale Diana zniknęła
-Przyszła a potem dostałem odtrutkę a Diana poszła z Damon em jej chłopakiem
-No to nie źle
Wtedy pobiegła Nataly i zapytała
-Co dalej?
-100 pompek
-Już się robi. -Nataly poszła na 2 koniec sali
-Jak tam noc ?
-Jeśli o to ci chodzi to do niczego nie doszło.
-A dlaczego, po kłóci liście się?
-Nie nie mógł bym jej tak wykorzystać po tym co dzieje i za długo się znamy
-Ale się kochacie nie liczy się to że długo ją znasz
-Wiesz co Nawet poprosiłem ją żeby za mnie wyszła a ona na to że jak wszystko się uspokoi to na pewno.
-To Gratuluję
-Dzięki. Zajmij się nią bo widzę ze się nudzi.
-Okej Nataly teraz praktyka weź miecz i walcz ze mną.
-Nie zrób mi krzywdy.
-Spokojnie
Walka była za żarta kiedy skończyliśmy trening było około dziewietnastej. Poszłam do pokoju bez Jesa trochę byłam zdziwiona Może organizuje przyjęcie na moje urodziny albo prezent szukuje. Zobaczymy wieczorem.
Poszłam pod prysznic po czym usłyszałam trzask drzwi powiedziałam sobie że to Jace wyszłam w samym ręczniku z łazienki ale Jace nie było tylko jakaś dziewczyna stała plecami do mnie nie poznałam jej
-Czy mogę....-A ta dziewczyna się odwróciła-... Diana?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz