Nie będę cenzurować wpisów i mam nadzieje że się wam spodoba. Proszę komentujcie.
Oboje zasnęli w oddzielnych pokojach a Diana wróciła do domu Salvatore
Następnego dnia Jace wstał wziął prysznic i poszedł do pokoju obok. Nataly spała w bieliźnie, Jace zbliżył się do łóżka i usiadła na nim. Popatrzył na nią.
-Nataly...
-Jace jeszcze pięć minut jak chcesz Połóż się obok.
-Nie musisz się spakować.
-Ja nigdzie nie jadę w tym tygodniu
-Nawet do polski?
-Nawet do polski.
-Źle się czujesz?
-Nie mam ochoty na wszystko.
-Co się stało?
-Nic jest super moja przyjaciółka nie żyje a pojawia mi się w pokoju i chodzi z gościem co chciał mnie zabić nie to jest zarąbiste.
-Chciałem cię przeprosić za to że Cię okłamałem i za to że zapomniałem o twoich urodzinach.
-Mówiłam ci już że nic się nie stało każdemu się to zdarza.
-Czy każdemu się zdarza powiedzieć swojej dziewczynie ze jej najlepsza przyjaciółka nie żyje i przychodzi do niej.
-No jak mówię każdemu się zdarza.
-Jak zdołałaś mi wybaczyć?
-Bo cie kocham najbardziej na świecie jak istnieje to wszechświacie
-Ja też Cię Kocham
-Będziesz tak tu siedział czy położysz się obok mnie?
-Ja muszę coś załatwić.
-Co takiego?
-yyy...
-Jak nie chcesz się ze mną widywać to powiedz.
-Nie czasami mógłbym patrzeć na ciebie godzinami
-Ale nie życzę sobie żadnych imprezy, niespodzianek .
-To w takim razie położę się obok ciebie.
-Pamiętaj ja nie chce imprez. -Jace zdjął buty i położył się obok Nataly. Przytulił ją mocno do siebie.
On chciał ją tulić ale Nataly chciała czegoś więcej niż przytulanie albo całowanie. Powiem jedno dobrze w korzystali godzinę w łóżku. Nataly zadzwoniła po Dianą żeby przyszła do Instytutu. Ja z Jacem zeszliśmy na dół do kuchni zrobili sobie śniadanie. Zadzwonił dzwonek do Instytutu.
-Ja otworze to Diana. -Nataly pobiegła do drzwi i otworzyła. Diana nie była sama przyszli bracia Salvatore.
-Cześć Stefana, Witaj Damon
-Hej.
-Jace chodź tu szybko.
-Co się dzieje Nataly nie wpuścisz starych znajomych? -Odezwała się Damon
-Damon przestań- Wtrącił się Stefan.
-A ty jeszcze nie lepszy!-Krzyknęła na niego Nataly. -Okłamałeś mnie..
-Możemy o tym porozmawiać na osobiści .
-Okej. -Podszed do nich Jace. - Jace zaprowadzi Dianę i Damona do biblioteki.
-A co z Stefanem?
-Muszę z nim porozmawiać.
-Dobrze. Zapraszam za mną.
Damon I Diana szli za Jace'm trzymając się za ręce. A Stefan staną obok Nataly. Patrzyła na niego jak by miała go zabić.
-Chodź pogadamy w pokoju.
I poszli do pokoju gdzie Nataly spędziła ostatnią noc.
-Czemu mnie Okłamałeś?
-Bo damon
-Nie mów ze Damon to zrobił żeby mnie zabić.
-Ty to mówisz.
-Pozwoliłeś swojemu bratu aby zabił osobę która kochałeś ?
-Nadal Kocham. - podszedł i ją pocałował a ona go odepchnęła.
-Przestań -On do miej podszedł i wziął ją za rami-Stefan postaw mnie.
-Nie
-Alcet! Isabel! Pomocy!
-Nie ma ich w Instytucie.
-Kurwa mać Stefan.
-Uspokuj się bo będę musiał cię ogłoszyć
- Jace!
***
Obydwoje usiedli a Jace stał.
-Wiec dlaczego chciałeś zabić moją dziewczynę?
-Chciałem odzyskać Diane.
-Mogłeś powiedzieć bo Diany u nas nie było
-Wiem powiedziała mi i strasznie tego żałuję- Diana przez ich całą konwersację siedziała cicho. Próbowała posłuchać rozmowę Nataly i Stefana. Usłyszała tylko jak Nataly woła o pomoc. Szybko wstała.
-Jace Nataly ma kłopoty jest na piętrze z sypialniami -Jace pobiegł. -Obiecaliście ze nic nie zrobicie. -W zruciła się do Damona
-Ja tu siedzę....-zaśmiał się arogancko- ach ta miłość można dla niej zwariować jak Stefan.
Diana pobiegła do Jace. Pobiegli schodami bo winda jest za wolna. Kiedy dotarł do Stefana i Nataly zobaczyli jak Nataly leży na podłodze a Stefan przy niej stał
-Stefan wynocha z stąd.- Diana do niego podeszła Jace podszedł do Nataly.
- Co jej zrobiłeś!?
-Wstrzyknąłem jej środek uspakajający będzie spała a jak się obudzi może mieć halucynacje i coś sobie zrobić. Pilnuj jej.
-A co mam zrobić z tymi halucynacjami?
-Dawaj jej wywar bzu.
-Wynosi sie stąd!
Poszedł na dol. Diana powiedziała zwyklym głosem
-Damon wiem że podsłuchujesz , wracaj z Stefanem do domu ja później przyjdę.
-Dobrze-Usłyszała Damona.
-Pomogę ci ją zanieść
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz