Isabele weszła do pokoju Nataly po wielokrotnym pukaniu. Weszła do środka i na łóżku leżała kartka. Isabele wzięła do ręki i przeczytała. Od razu pobiegła na dół do piwnicy. Kiedy znalazłam Jace, od razu zaczęła mówić
-Jak to jej niema?
-Znalazłam ten list.
Jace wziął kartkę i przeczytał. Zdenerwowany podbiegł do celi Diany.
-Nataly zna Damona?
-Nie miałam go dziś przedstawić.
-Isabel odpalaj portal.
Isabele pobiegła na górę do biblioteki włączyła portal, po chwili Jace przyszedł do biblioteki z bronią dał Isabel miecz i razem przeszli przez bramę, znaleźli się na lotnisku.
-Isabel rozdzielamy się i szukamy Nataly z dwoma wampirami.
-Ja idę w tą stronę
Szukanie Nataly nie zajęło długo bo Jace od razu zauważył jej jasno brązowe włosy podbiegł do niej i złapał ją za rękę Ona szybko odwróciła się do niego.
-Jak to tak szybko tu jesteś?
-To wyższa szkoła nauki.
-Puść mnie.
-Nie wrócisz z nami do Instytutu.
-Nie! Ja nigdzie nie idę jadę do Polski z przyjaciółmi.
-A wierz że twoi przyjaciele to wampiry i jeden z nich zabił Diane .
-Oni by tego nie zrobili.
-Jak uważasz teraz zabieram cię do Instytutu.
-Ja nigdzie nie idę, Stefan...- Jace pocałował Nataly a ona się rozpłynęła się w jego ramionach , po chwili puścił ją i odszedł od niej Nataly nie wiedziała co myśleć. Czy to było pożegnanie? Czy ostatnia chwila spędzona razem? Nie widziałam co zrobić więc pobiegła za nim.
-Zostanę tu z wami. - Objęła jego twarz rękami, ale on się odsuną i powiedział:
-Nie zostawaj ze względu na mnie tylko na siebie. Zadaj sobie pytanie czy dasz rade na to co się dzieje?
-Dla ciebie dam rade ze wszystkim.- Jace po usłyszeniu tej odpowiedzi pocałował Nataly.
- Musimy znaleźć Isabel , i wampirów.
-Ale obiecasz że im nic nie zrobisz.
-Obiecuje.
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też. -I się przytulili.
-Może zadzwonię do Stefana i Damona
-A ja do Isabel.
***
-Halo, Stefan.
/-Nataly gdzie jesteś szukamy cię po całym lotnisku.
-Bardzo was przepraszam ale nie pojadę z wami do polski.
/-Dlaczego?
-Mam tu kogoś ważnego i nie chce go zostawiać.
/-Ale ty jesteś dla mnie ważna, i nie chce być tylko przyjacielem.
-Nie mam zamiaru o tym znowu rozmawiać ja już wyraziłam moje zdanie o naszym BYŁYM związku.
/-Pos...- Nataly się rozłączyła. Do Nataly podszedł Jace i powiedział:
-Isabel czeka na
Chwili później Jace i Nataly spotkali się z Isabel przy głównych drzwiach.
-Jak widać dobrze poszło -Zapytała się Isabel.
-Skąd wiesz?
-Bo lotnisko jeszcze stoi.
Wszyscy się zaśmiali.
-możemy już iść do Instytutu? -Zapytała Nataly.
-Już idziemy kochanie
-Macie auto ?
-Nie coś znacznie szybszego, zamknij oczy i trzymaj się mnie.
Zamknęła oczy potem zrobili parę kroków do przodu i po chwili Jace pocałował mnie w policzek
-Możesz już otworzyć oczy.
Znalazłam się w moim pokoju w Instytucie
-Jak to możliwe?
-Pod koniec nauki się dowiesz .
-Poczekam, położę się bo padam
-Dobrze, dobranoc
-Przyjdziesz później?
-Za trzy godziny przyjdę.
-Okej Papa
Zasnęła nic jej się nie śniło pierwszy raz odkąd jej rodzina zginęła zawsze jej się śniły koszmary.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Jace poszedł do swojego pokoju i postanowił pójść pod prysznic. Z leciało mu te trzy godziny i poszedł do pokoju Nataly wszedł bez pukania i zobaczył ze Nataly jeszcze śpi, po cichu poszedł do łóżka i powoli położył się obok niej objął ją w tali i przytulił się do niej i pocałował ją w policzek, a ona się obudziła spokojnie odwróciła głowę i popatrzyła na niego i powiedziała:
-Już wstaje.
-Nie musisz, możemy tak poleżeć.
-Przez chwilę bo chce wyjść z Instytutu
-Gdzie?
-Zobaczysz.
-Jutro zrobimy pogrzeb.
-Alec zajmie się tym.
-Dobrze.
Nataly wstała z łóżka i podeszła do szafy. Jace patrzył na nią uważnie z łóżka.
-Co robisz?
-Idę wziąć prysznic
-Mogę się przyłączyć
-Nie, ja sama
-Szkoda
-Możesz się rozgościć- Powiedziała zamykając drzwi.
Jace zauważył leżący na szafce nocnej zeszyt, sięgną po niego i otworzył go zobaczył bardzo piękne rysunki był podwrarzeniem jak ładnie rysuje. Nataly po chwili wyszła z łazienki i i zaniepokoiła się to co widziała bo nigdy nie pozwalała dotykać swojego szkicownika rzuciła się na niego i wyrwała szkicownik.
-Nie dotykaj mojego zeszytu.
-Dlaczego ?
-Bo to jest jak mój pamiętnik
-Rozumiem, naprawdę dobrze rysujesz
-To tylko szkice nic więcej
-Nieprawda ty masz prawdziwy talent
-Dzięki
-Tooo Gdzie idziemy?
-Ja idę ty nie
-Ty nigdzie nie wyjedziesz bez ze mnie.
-Sama nie idę
-A z kim?
-Isabel na zakupy
-Z Isabel możesz iść.
-To teraz mam cię pytać o pozwolenie bo nic nie mogę robić bez twojej zgody.
-Nie odbieraj tego tak
-Dobra Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. - I wyszła z pokoju
-Nieźle Jace nieźle. -Powiedział sam do siebie po czym wyszedł z pokoju Nataly i poszedł do Alceta.
------------------------
Mam nadzieje że się podobało
SUPER! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńhttp://mary-damon.blogspot.com/
HEHESZKY