niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział 5

Kiedy Alec dojechał do domu Nataly nikogo tam nie było. Wyszedł z samochodu i oparł się o niego. Rozglądał się ale nikogo nie było usłyszał ciężki oddech.  Poszedł do uliczki obok. Leżała tam dziewczyna wykrwawiała się , Alec podbiegł do niej i kiedy popatrzył na nią to przestała oddychać.
Jace zapukał do drzwi pokoju Isabelle.
-Iz...-popatrzył na pokój nikogo nie zastał, zamkną drzwi i pobiegł do czytelni, ale też jej tam nie było pomyślał Pewnie jest w kuchni. Pobiegł do windy i zjechał na dół. Kiedy drzwi się otworzyły zobaczył Isabelle. Po patrzył na nią z ulgą.
- wszędzie cie szukałem
- Coś się stało?
-Tak Nataly potrzebuje pomocy.
-Co się stało ?
-Chodź szybko- i wyciągną ją do windy. Winda ruszyła.
-Co się stało ?
-Nataly ma chyba złamała nogę.
-Narysuję jej Rune.
-Ok.
-Czemu jej nie narysowałeś?
-Bo powiedziała że woła zginąć niż zostać Nocnym Łowcą.
- Może się wystraszyła?
-Nie, ona się nie boi  nowych wyzwań, tylko dziwi mnie to że demony ją atakują.
-Dowiem się tego.
-Nie ja powinienem się dowiedzieć kto jej grozi
-ja to zrobię i tak ona potrzebuje ochrony dopóki nie dowiemy się kto to robi.
- Dziękuję .
-Jaka ona jest nie miałyśmy okazji się poznać .
-Jest miła dzielna zabawna i pogodna.
-Wydaje się niezła
-Tak wychowywałem się z nią 16 lat znam ją na wylot.-winda się zatrzymała wyszli z niej i usłyszeli krzyk.
-To Nataly-Jace zaczął biec w stronę pokoju. Isabele biegła za nim.
Alce wybrał numer do Jace. Nie odbierał podniósł ciało i zaniósł do samochodu.
W drodze do Instytutu Alce próbował dodzwonić się do Jace ale na marne, odłożył telefon. Odwrócił się i przyjrzał się dziewczynie, zobaczył ze ona zaczyna oddycha . Alec dodał gazu i chciał jak najszybciej dojechać do Instytutu.
Kiedy Jace otworzył drzwi pokoju zobaczył Nataly pół przytomną na łóżku z nożem wbitym w brzuch.
-O mój Boże Nataly.- Podbiegł do niej i zobaczył puls było nitkowate.- Narysuj jej znak.- Isabele podbiegła i wyjęła stelę i narysowała znak na jej prawej ręce. Popatrzyła na Jace zachowywał się jakby się wahał czy wyjąć nóż Isabele chwyciła rękojeść i wyjęła szybkim ruchem miecz. Puls był wyczuwalny Jace spojrzał z ulgą. Zadzwonił dzwonek do Instytutu, Isabele spojrzała na Jace i powiedziała :
- idź to pewnie Alce i Diana-On patrzył na Nataly- Ja z nią zostanę.
Wyszedł z pokoju bez słowa
-Co tu się stało ? - Isabele powiedziała sama do siebie.
Jace wszedł do windy i zjechał na dół podbiegł do drzwi i otworzył je po drugiej stronie stał Alce, trzymał na rękach dziewczynę pół przytomną. Jace z niedowierzaniem patrzył na Alce.
-Znalazłem ją na ulicy, wiesz kto to?
-To Diana.
-Jest jeszcze coś..
-Zanieś ją na razie do izby chorych.- Przerwał mu.
Alce położył ją na jednym z łóżek w izbie chorych.
-Co się stało ? Zapytał Jace stojący z nim.
-Znalazłem ją nieżywą w uliczcę..
-Nie żywą?
-Potem zaczęła oddychać.
- Zmieniła się wampira?
- Na to wygląda co z nią zrobisz?
-Będę musiał ją zabić
-Zabijesz najlepszą przyjaciółkę Nataly?
-Chce dla niej dobrze i dla Nataly
-Dla Nataly?- popatrzył na niego z niedowierzaniem- One wychowywały się przez  18 lat razem one są dla siebie jak siostry.
-Nie wiem co robić.
-Potem wrócimy do tego tematu, co z Natali?
-Sam bym chciał wiedzieć .
***
Isabele siedziała na krześle pod ścianą, do pokoju wszedł Jace. Nie zauważył Isabele, siedziała cicho bo była ciekawa co zrobi. Jace wyjął nóż. Izabele odruchowo wstała i skoczyła na niego. Wyrwała mu nóż leżąc na nim i powiedziała:
-Co ty robisz?!
Nie odpowiedział, patrzył na nią złym wzrokiem, ona patrzyła na jego oczy i zmieniły kolor z niebieskiego na brązowy.
-Wampir..
Demon zerwał się na Isabele, po chwili on leżał na niej. Nie wiedziała co zrobić nie miała broni nic, nagle coś przebiło serce Wampira, opadł bezwładnie na Isabele odepchnęła go od siebie i zobaczyła płaczącą Nataly nad sobą.
***
-Poszedłem po Isabele jak wróciłem Nataly miała nóż w brzuchu.
Do izby chorych przybiegła Isabele. Alce i Jace popatrzyli na nią. Jace się zapytał:
-Co jest?
-Szybko, Nataly się załamała.
- Obudziła się ?
-Tak i przyszedł wampir wyglądający jak ty i ona myśli że cie zabiła.
-Zabiła wampira?
-Tak, rzucił się na mnie a ona mu wbiła sztylet w serce.
-Dobrze chodźmy .
Poszli do pokoju Nataly. Siedziała na łóżku i patrzyła przez okno i płakała Alce i Iz poszli do izby chorych. Jace wszedł do pokoju i powoli zbliżył się do Nataly i klęknoł przed nią . Ona odsunła się od niego z przerażeniem.
- Ja cie przebiłam nożem widziałam jak umierałeś.
-Nie bój się to nie byłem ja wampiry mogą zmieniać postać .
-Ja nie mogę - Zatrzymała się i pomyślała - Diana co z Dianą?
-Nataly ona..
- Co się stało do cholery?!
-...nie żyję
-Nie, nie to nie prawda ona..- Jace wstał i ją przytulił - Nie, nie. Gdzie ona jest ?
-W izbie chorych Alce przywiózł ja umierającą.
-Musze do niej iść - próbowała się wyrwać ale za mocno ją trzymał.
-Ona nie żyje nie możesz .
-Ona nie może nie żyć ona..- Nataly opadła bezwładnie na łóżku.
-Tak mi przykro.
-Nie mogę nie mogę , nie chce już żyć to wszystko mnie przerosło.
-Musisz żyć dla rodziców dla rodzeństwa dla mnie.
-Moja całą rodzina nie żyje ojciec, matka , siostra, brat i Diana, przez krótką chwile ty też.
- Ja żyję oddycham jestem przy tobie.
- Już wiem ale nie wiem co mam robić nie chce mi się żyć
- Proszę nie rób sobie krzywdy dla mnie.
-Dobrze.
-Widziałaś kto ci wbił nóż w brzuch?
-Tak...
-Jak wyglądał?
-Jak ja.
 Isabele i Alec zeszli na do do izby, żeby zobaczyli co się dzieje z Dianą, leżała na jednym z licznych łóżek
-Ciekawe co Jace z nią zrobi?
-Mówił wcześniej że ją zabije ale teraz nie wiem.
-Ciekawe co powie Nataly?
-Jak twoja rodzina zginęła?- zapytał Jace
- Poszłam do Diany i kiedy wróciłam wszyscy nie żyli
-Jezu.
-Dostałam ubezpieczenie i zaczęłam wszystko od nowa z Dianą. A teraz jej niema nie mogę.- I znowu zaczęła płakać
-Ciii, proszę nie płacz- Przytulił ją do siebie.
-Planowaliśmy za rok pójść na studia, planowaliśmy razem zamieszkać. Aa teraz to niemożliwe. Obiecaj ze mnie nigdy nie zostawisz.
-Obiecuje- Pocałował ją w głowę- Odpocznij to był ciężki dzień , ja pójdę do Iz i Alce.
-Dobrze ale zaraz wrócisz?
-Tak- Przytulił ją do siebie i wyszedł z pokoju.
Jace dotarł do izby chorych przy łóżku Diany stali Alec i Isabele. Alec podszedł do niego i zapytał:
-Co jej powiedziałeś?
-że nie żyje
-I co zabijesz ją?- Wtrąciła się Isabele.
-Nie tylko zabierzemy ją w jakieś miejsce i będziemy ją trenować.
- Są jeszcze dwa ,,Ale".-Powiedziała Isabele- Po pierwsze jak nie będzie chciała być trenowana, po drugie jak Nataly się dowie że żyje.
- Nie dowie się.
-Skąd to wiesz?
-Bo teraz będą ją trenować i cały czas będę z nią wiec.
-A masz plan B
-Nie mam planu B
-Jak to się wyda to ją stracisz.
-Zobaczymy
-Przez wieczność nie możesz jej okłamywać.
- Już zacząłem- odszedł od nich kierując się do windy.
 Kiedy Jace dojechał na piętro mieszkalne powoli szedł do pokoju Nataly zobaczył że jej niema, wszedł do pokoju otworzył drzwi od łazienki Była szaro złota udekorowana złotymi liśćmi. Na podłodze pod ścianą siedziała Nataly, na jej widok ulżyło mu. Bez słowa podszedł do niej i usiadł obok niej przytulił ją do siebie.
-Czemu teraz?
-Ale co czemu?
-Czemu teraz życie robi mi test zabierając tych na których mi zależy
-Nie wiem, choć powinnaś położyć się spać uspokoić.
-Dobrze ale na chwilkę nie chce żebyś siedział przy mnie przez cały dzień , masz tez własne sprawy a nie chronienie przez cały dzień .
-Pójdę za chwile jak obiecasz mi że się zdrzemniesz.
-Obiecuje.
Wstali i wyszli z łazienki trzymając się za ręce , stanęli i popatrzyli na siebie. Nataly położyła ręce na jego szyj i pocałowała go. A on przytulił ją na pożegnanie. Wyszedł z pokoju i zamkną drzwi za sobą. Nataly wzięła swój laptop i weszła na stronę internetową i kupiła bilety na lot do Polski. Spakowała laptop do torby i wzięła walizkę i wyszła z pokoju zostawiając liścik na łóżku:

Wyjeżdżam z Stefanem i Damonem za granicę. Mam nadzieję że zrobicie piękny pogrzeb dla Diany. Będę tęsknić za wami. Nataly.

Jace pobiegł do izby chorych zobaczył że Isabel i Alec tak też Diany. Popatrzył na puste łóżko i powiedział do siebie:
-O nie..-załapał się za głowę i usłyszał dźwięk tluczacego się szkła a potem krzyk-...Nataly
Pobiegł na korytarz ale to niebyła Nataly tylko Diana.
-Co się ze mną dzieje?!- Zaczęła krzyczeć z bólu
-Nie wiem.- Zainformował ją Jace.
Nataly po cichu wyszła z windy i kierowała się do głównych drzwi. Kiedy doszła do nich i otworzyła drzwi stał przed nimi Stefan dobry przyjaciel Nataly i Diany. Był ubrany w białą koszulkę i czarną skurzaną kurtkę i w granatowe dżinsy
-Chodzmy już niechce tu zostać ani chwili dłużej
-Daj wezmę- wzioł od niej walizkę i zaniósł do samochodu, Nataly szybko weszła do samochodu i ruszyli na lotnisko.
Jace zabrał Diane i zamkną w lochach dla jej bezpieczeństwa.
- Więc powiedz co się stało .
-Po rozmowie z tobą, spotkałam się z moim chłopakiem i kazał mi wypić swoją krew a reszty nie pamiętam
-Jak się nazywa twój chłopak?
-Damon Slavatore
-Nie znam wampira.
-Wampira?
-Tak, on cie zmienił w wampira.
-Co...jestem wampirem?
-Tak dlatego cie tu trzymam.
- A gdzie Nataly?
-Pewnie na górze.
---------------
Przepraszam za błędy i jeżeli chodzi o Salvatore przyjaciółka mnie zmusiła :D Mam nadzieje że się podobało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz