czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 26


-O czym chciałaś porozmawiać?
-O tym wyjściu dzisiaj. 
-A ja też chciałem O tym z tobą porozmawiać. 
-Ty pierwszy. 
-Jeżeli spróbujesz uciekać i tak cie znajdziemy. 
-A ja miałam ci powiedzieć ze nie będę uciekać od was. 
-A po co był ci potrzebny telefon Sebastiana? 
-To już nie twoja sprawa. 
-Jeżeli ktoś po ciebie przyjdzie jest przegrany. 
-Nikt po mnie nie przyjdzie,  a skąd wiesz tyle że tu się nieda wejść? 
-Bo wiem, i niepotrzebnie się tym interesujesz. 
-Jeszcze jedno pytanie. 
-Gdzie jest pokuj Jema?
-Nie powiem gdzie on ma pokój bo nie może teraz nikogo przyjmować.
-Dlaczego on nie może z nami być na imprezie? Dlaczego nie mogę go poznać? 
-Poznaszgo w swoim czasie, on jest chory i nie możemy go odwiedzać. 
-Na co jest chory?
-Ja ci nie powiem tego ale jak on będzie chciał to ci powie. 
-Dobrze, szykuj sie na wieczór, do zobaczenia. -Nataly kierowała się do drzwi. 
-Ty też. -Nataly kierowała się do swojego pokoju . Poczuła jakiś materiał na jej tworzy i zapadła w ciemność. 
~~~~Will
Po wyjściu Nataly rozległo się pukanie do drzwi. 
-Nataly jeśli to ty nie chce mi sie kłócić! 
-To ja Sebastian. 
-Wejdź!-Sebastian wszedł do środka i zamkną za sobą drzwi. 
-Słyszę że dogadujesz się z moją siostrą. 
-Ona nie jest twoją siostrą. 
-Przybraną.
-Wcale się nie znacie. 
-W wy?-Popatrzył na niego pytająco. A Will'owi nie przychodzi żadna odpowiedz.-Tak myślałem - Sebastian sie uśmiechną. 
-Dzisiejsze wyjście odwołane. 
-Dzięki Bogu, nie chciałem tam iść. A mogę wiedzieć dla czego? 
-Valentain zmienił zdanie. 
-Rozumiem. 
-Ja już pójdę. Pa
-Pa
~~~Nataly
Obudziła się przypięta do stołu. Była w miejscu wyglądającym jak więzienie, torturownia, psychiatryk.
Rozejrzała sie przerażona. Zobaczyła obok siebie "ojca".
-Co jest do cholery. -Ledwie się wypowiedziała. 
-Wiesz że masz dar?- O nie kolejny pomyślała Nataly. 
-Nie wiem oczym mówisz. 
-Dobrze wiesz. 
-Naprawdę jesteś stuknięty ja nie mam żadnego daru. 
-Kłamiesz! 
-Oszalałeś, wypóść mnie! 
-Nie musisz pokazać jak używasz swojego daru.
-Nie mam żadnego daru, ile razy mam ci mówić 
-Kłamiesz! -Wzioł coś ze stołu który stał za mim. 
-Co to? Co zamierzasz zrobić? 
-Zobaczysz. -To była strzykawka z wielką igłą. Nataly próbowała się wyrwać ale nic z tego. Valentain wstrzykną jej zawartość strzykawki. Nataly przeszedł ból po całym ciele. Krzyczała, bardzo cierpiała, ból trwał dla miej wieczność. Valentain cały czas ja pytał o jej darze, ale zaprzeczała. Ból ustał kiedy stracila przytomność. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz