-O czym chciałaś porozmawiać?
-O tym wyjściu dzisiaj.
-A ja też chciałem O tym z tobą porozmawiać.
-Ty pierwszy.
-Jeżeli spróbujesz uciekać i tak cie znajdziemy.
-A ja miałam ci powiedzieć ze nie będę uciekać od was.
-A po co był ci potrzebny telefon Sebastiana?
-To już nie twoja sprawa.
-Jeżeli ktoś po ciebie przyjdzie jest przegrany.
-Nikt po mnie nie przyjdzie, a skąd wiesz tyle że tu się nieda wejść?
-Bo wiem, i niepotrzebnie się tym interesujesz.
-Jeszcze jedno pytanie.
-Gdzie jest pokuj Jema?
-Nie powiem gdzie on ma pokój bo nie może teraz nikogo przyjmować.
-Dlaczego on nie może z nami być na imprezie? Dlaczego nie mogę go poznać?
-Poznaszgo w swoim czasie, on jest chory i nie możemy go odwiedzać.
-Na co jest chory?
-Ja ci nie powiem tego ale jak on będzie chciał to ci powie.
-Dobrze, szykuj sie na wieczór, do zobaczenia. -Nataly kierowała się do drzwi.
-Ty też. -Nataly kierowała się do swojego pokoju . Poczuła jakiś materiał na jej tworzy i zapadła w ciemność.
~~~~Will
Po wyjściu Nataly rozległo się pukanie do drzwi.
-Nataly jeśli to ty nie chce mi sie kłócić!
-To ja Sebastian.
-Wejdź!-Sebastian wszedł do środka i zamkną za sobą drzwi.
-Słyszę że dogadujesz się z moją siostrą.
-Ona nie jest twoją siostrą.
-Przybraną.
-Wcale się nie znacie.
-W wy?-Popatrzył na niego pytająco. A Will'owi nie przychodzi żadna odpowiedz.-Tak myślałem - Sebastian sie uśmiechną.
-Dzisiejsze wyjście odwołane.
-Dzięki Bogu, nie chciałem tam iść. A mogę wiedzieć dla czego?
-Valentain zmienił zdanie.
-Rozumiem.
-Ja już pójdę. Pa
-Pa
~~~Nataly
Obudziła się przypięta do stołu. Była w miejscu wyglądającym jak więzienie, torturownia, psychiatryk.
Rozejrzała sie przerażona. Zobaczyła obok siebie "ojca".
-Co jest do cholery. -Ledwie się wypowiedziała.
-Wiesz że masz dar?- O nie kolejny pomyślała Nataly.
-Nie wiem oczym mówisz.
-Dobrze wiesz.
-Naprawdę jesteś stuknięty ja nie mam żadnego daru.
-Kłamiesz!
-Oszalałeś, wypóść mnie!
-Nie musisz pokazać jak używasz swojego daru.
-Nie mam żadnego daru, ile razy mam ci mówić
-Kłamiesz! -Wzioł coś ze stołu który stał za mim.
-Co to? Co zamierzasz zrobić?
-Zobaczysz. -To była strzykawka z wielką igłą. Nataly próbowała się wyrwać ale nic z tego. Valentain wstrzykną jej zawartość strzykawki. Nataly przeszedł ból po całym ciele. Krzyczała, bardzo cierpiała, ból trwał dla miej wieczność. Valentain cały czas ja pytał o jej darze, ale zaprzeczała. Ból ustał kiedy stracila przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz