środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 25

Kiedy Sebastian wyszedł z pokoju Nataly Ona od razu wykręciła numer do Jace. Połączenie nie trwało zbyt długo. Nataly usłyszała głos swojego ukochanego.
/-Halo?
-Jace to ja.
/-Nataly, nie wież jak dobrze cię słyszeć.
-Ciebie też jak tam u ciebie?
/-Zdrowieje ale nie wiem kiedy do ciebie przyjdę.
-Nie denerwuj się o mnie traktują mnie tu dobrze.
/-Tak myślę.
-Czemu musisz zdrowieć?
/-Miałem mały wypadek kiedy cię próbowałem ratować.
-Jak mały?
/-Cały brzuch na pół.
-Jaja sobie robisz? Za miesiąc pomożesz mi się stąd wydostać?
/-Za miesiąc zabiorę cię za tydzień, tylko...
-Nie-przerwała mu- Ty musisz wyzdrowieć a ja coś obiecywałam i muszę dotrzymać słowa.
/-Jak by coś się działo uciekaj.
-Wiem, tak za tobą tęsknie.
/-Ja bardziej, boje się o ciebie.
-Nie bój się omie wiesz jaka jestem, ktoś mi podskoczy a wszystkich zabiję.-Jace wybuchł śmiechem. -Posłuchaj ja już kończę, nie mogę się z nikim komunikować
/-Nie powinienem cię zostawiać.
-To nie twoja wina dam radę. Próbowałeś mnie ratować.
/-Ja też kończę cisi bracia przyszli do mnie.
-Będę dzwonić kiedy będę mogła.
/-Pa
-Pa.
Nataly rozłączyła się. Wstała z łóżka i wyszła z swojego pokoju.  Kierowała się do Will'a, kiedy doszła do drzwi jego pokoju usłyszała jak Will rozmawia z Sebastian'em:
-Już się poznaliście? -Zapytał go Sebastian.
-Tak, opowiedziała mi o sobie, ale nic o swoim darze.
-Ukrywa go, jest sprytna po ojcu.
-A może ona o tym nie wie, przecież niedawno się dowiedziała że jest Nocnym Łowcą.
-Co ty chwila i mogła odkryć, przecież jej facet jest Nocnym łowcą, mogła wziąć jego Stella i już wie co potrafi.
-Nie sądzę, ona nie kombinuje a poza tym wiedziała że to by ją zabiło.
-Czy ty ją chronisz?
-Nie po co miał bym to robić?
-Bo ją pokochałeś, widzę że jesteś inny po rozmowie z nią.
-Nie wygłupiaj się.
Nataly niechcący otworzyła drzwi,  przez chwilę stała cicho potem się odezwała.
-Przepraszam że bez pukania chciałam z Will'em porozmawiać,  a przy okazji mogę oddać ci telefon-wyciągnęła telefon i podała mu go.
-Dziękuję ci,  to ja was zostawię samych. - i Sebastian wyszedł z pokoju nie wyglądał na to żeby coś podejrzewał.


Sorki za błę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz