niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 16

-Co ty wyprawiasz?
-Jezu możesz mnie nie straszyć?
-Wracaj do środka.
-Czemu Nie mogę wyjść.?
-Bo nigdy nie byłaś w Polsce.
-No i?
-No i to trzeba wyrobić sobie opinię. Bo inaczej po tobie.
-Jace daj spokój dam radę.
-Musisz iść z Alecem
-Okej Alec !
-Co jest?
-Idziemy na imprezę.
-Okej to chodźmy.
Oboje wyszli a Jace położył się na kanapie. I zasnął.
Był w jakimś pomieszczeniu z Nataly popatrzył na nią i powiedział.
-Już wyzdrowiałaś?
-Jace nie wyzdrowiałam chciałam ci powiedzieć że nie da się mnie wyleczyć.
-Napewno jest jakiś sposób.
-Jest ale nie można go zdobyć.
-Dlaczego?  Co to jest?
-Roślina która była dostępna sto lat temu.
-Załatwię ją.
-Jest za późno.
Obudził się cały się tsząsł wstał i szybko wybiegł z mieszkania.
Pobiegł do sprzedawcy który ma wszystko do obchniecia.
-Siema masz noże jakieś rośliny?
-A o jakie ci konkretnie chodzi?
-O nasiona białego dębu.
-Mam ale nie są tanie.
-A ile chcesz?
-250 złotych.
-Masz dawaj nasiona.
-Interesy z tobą to przyjemność.
Jace pobiegł do domu lekarza i zaczął odbijać się do drzwi.
-Jace mam złe wieści.
-Nataly będzie zdrowa. Znalazłem nasiona.
-Skąd wiesz że są potrzebne nasiona?
-Nie umiem wyjaśnić.
-Prosze wejdź.
Jace wszedł i skierował się do pokoju w którym leżała Nataly.
Była cała blad, strasznie wyglądała.
-Co trzeba zrobić?
-Ja już się tym zajmę. Jak chcesz mozesz tu siedzieć.
-Dziekuje.
Lekarz wyszedł z pokoju i Nataly i Jace zostali sami. Jace złapał Nataly za rękę. Ona powoli otworzyła oczy.
-Jace....
-Nataly moja Nataly.
-Ja umrę.
-Nie mamy lekarstwo.
-Ale... tak mi słabo.
-Zaraz poczujesz się lepiej. -Przyszedł lekarz do pokoju.
-Nataly musisz się tego napić. -Lekarz podał dziewczynie kubek. Dziewczyna wypiła cały kubek z lekarstwem.
-I jak się czujesz?
-O wiele lepiej.
-Za cztery godziny będziesz mogła wrócić do domu.
-A gdzie my jesteśmy. -Zwróciła się do Jace.
-Jesteśmy w innym kraju.
-W jakim?
-W Irlandii.
-Możemy już stąd iść?  Już czuje się dobrze.
-No dobrze, tylko zadzwonię do Alceta. -Wyjął telefon i wybrał numer.
/-Halo?
-Alec wracaj cie do lekarza wracamy do domu.
-Będziemy za piętnaście minut, Ostrzegam Isabel jest....
-Rozumiem. Pa
-Pa.
-Będą tu za piętnaście minut.
-Wyjdź my z stąd.
-Okej poczekamy na dworze.
Podziękowali lekarzowi i wyszli z jego domu, popatrzyli na siebie, a Nataly podeszła do Jace i przytuliła się do niego a on ją objął.
-Tak się o ciebie nartwiłem - powiedział Jace.
-Miałam straszne halucynacje,  w jednej było że cie zabiłam- Łza popłyneła jej po policzku .
-To tylko były halucynacje.
-Ale to było straszne.
-Cii... Wiesz jak ja ciebie Kocham
-Ja ciebie bardzej. -I go pocałowała. Całowali się namiętnie.
-Jace...- Podeszła do nich jakaś dziewczyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz