Zabrali Nataly do Instytutu była wciąż nie przytomna. Nataly nie mogła lecieć samolotem, wiec przeszli przez portal. Znaleźli się przed domem lekarza. Alce szybko podszedł do drzwi i zapukał. Otworzył wysoki mężczyzna w białym kitlu.
-W czym mogę pomoc?
-Nasza przyjaciółka jest chora i nie wiemy na co.
-Wprowadźcie ją.
Jace wszedł z Nataly do domu i położył na łóżku.
-Coś się ostatnio działo?
-Jej były chciał ją porwać i wstrzykną jej uspokajający miała halucynacje.
-Przebadam ją.
-Wyleczy ją pan?- wtrącił się Jace.
-Niczego nie obiecuje. -Wtedy Alec podszedł do Jace i położył rękę na jego ramieniu.
-Wyjdzie z tego, jest silna.
-Wiem. Dobra chodźmy pokaże wam gdzie będziemy mieszkać.
-Mieszkać? -Wtrąciła się Isabele.
-Do puki Nataly nie jest zdrowa będziemy mieszkać w Polsce.- Wytłumaczył jej Alec.
-Chodź cię.- wyszli na zewnątrz i Jace skierował się do swojego domu. Mieszkał w bloku na ulicy Czechowa. W jechali windą na samą górę.
Jace wszedł do środka mieszkania wszystko było na swoim miejscu. Tak jak zostawił.
-Tam będzie spała Isabel.-Pokazał palcem pokój obok łazienki. -A ty tu.-Zwrócił się do Alceta i pokazał palcem pokoju.
-A ty gdzie będziesz spał?
-Tam gdzie zawsze na kanapie. Rozgoście się. Ja ide pod prysznic.
-Okej.
Jace zamkną się w łazience i zaczął płakać. Cały czas miał w głowie myśli.
Czemu jej nie obroniłem? Nie powinienem jej zostawiać. Wyszedł z łazienki i poszedł do salonu. Przypomniał sobie że ma zapasowe klucze do mieszkania Nataly.
Zaczął ubierać buty. I krzyknął:
-Zaraz wracam.
Wyszedł z mieszkania i poszedł do mieszkania na przeciwko. Było tak jak pamiętał. Poszedł do pokoju Nataly. W pokoju dominowały jej dwa ulubione kolory biały i niebieski. Na komodzie były ich wspólne zdjęcia z dzieciństwa.
-Byliśmy nie rozłączni. -Powiedział sam do siebie po czym wyszedł z pokoju Nataly. I wyszedł z jej mieszkania. Zobaczył jak Isabel próbuję się wymknąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz