***Jace
Diana weszła do pokoju i zamknęła za sobą drzwi.
-Źle się zachowała.
-Czyżby, bo ja nie płacze z byle jakiej kłótni .
-Co zmierzasz zrobić?
-Nie mam pojęcia.
-A jej halucynacje ustały?
-Co z tym przestało mi na niej zależeć
-Jace ja nie urodziłam się wczoraj wiem że ci na niej zależy. -Wtedy do pokoju wpadł Alec. Pokazał na Jesa palcem
-Nie trać czasu, zapomnij o Nataly - pokazał teraz na Dianą-Ona wie że jest zdzirą.
-Alec gdzie ona jest?- zapytała się go Diana
-Mówiła że jedzie na lotnisko.
-Po cholerę się kłóci cie? -Diana zwróciła się do Jace.
-my zerwaliśmy
-Obydwoje jesteście się warci.
-Zadzwoń do niej i porozmawiaj
-Nie już sobie to wyjaśniliśmy.
-Obydwoje byliście źli pod presją. To niebyła rozmowa.
-Ale ja nie mam zamiaru z nią rozmawiać.
-Porozmawiacie na spokojnie. Inaczej nie dam ci spokoju.
-Już zadzwonię.
****Nataly
Wyszłam z Instytutu i skierowałam się do mojego mieszkania. Poczułam wibracje telefonu. I odebrała.
-Halo?
-Nataly Przepraszam Cię możesz przyjść porozmawiamy na spokojnie.
-Możemy pogadać przez telefon, nie mam wiele do powiedzenia.
-Chciałem cię przeprosić za wszystko. Za to że jestem nad opiekuńczy, i że wtrącam nie w swoje sprawy.
-Nie musisz przepraszać nie żałuj. Ja chce tylko powiedzieć żebyś zapomniał.
-Nataly ja nie zapomnę.
-Musisz bo będziesz tylko cierpiał.
-Nataly ja cie kocham. -jak to usłyszała łzy jej poleciały.
-Ja..-Głos jej się złamał- też Cię kocham.
-Pogadajmy na spokojnie.
-Przyjdź do mojego mieszkania. Pa -Rozłączyła się.
Niedługo po tym zaczął ktoś pukać do drzwi. Nataly otworzyła drzwi. Stał w nich Jace. Wszedł do środka a Nataly rzuciła się na jego szyję.
-Przepraszam cie że to powiedziałam.
-Nic się nie stało ja cie przepraszam ze na ciebie nawrzeszczałem.
-Zasłużyłam. Kocham Cię
-Ja ciebie bardziej - popatrzyli sobie w oczy. Potem Jace pochylił się i pocałował Nataly ona odwzajemniła pocałunek. Ona oplatała nogi na jego tali a on zaniósł ją do jej sypialni cały czas się całując. Nataly zeszła szybo z Jace i Upadła na podłogę i trzymała się za głowę.
-Aaaa... jaki ból.
-Nataly co jest? - złapał ją za ręce.
-Ból ustał, Jace coraz ciemniej.
-Nataly nie zamykaj oczu. -Wziął telefon i powiedział - Wejdźcie na górę ona mdleje.
Po krótkiej chwili wszedł Alec.
-Zrób jej Rune. -Alec wyjął stelle .
-Co się stało ?.
-Nagle upadła na podłogę i złapała się za głowę potem przestało i to się dzieje.
-Nie wiem co się z nią dzieje ale zabijesz my ją do lekarza.
-Ale On jest w Polsce. Ten lekarz.
-To jedziemy do Polski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz