poniedziałek, 29 września 2014

Rozdział 30

Sorry że rzadko wstawiam posty ale no wiecie szkoła itd... Sorka za błędy. Jutro postaram się wstawić następny :) Pozdrawiam Natinek



-To co mam zrobić?
-Wyjechać do tej rodziny.
-Ale nie mogę ich wszystkich zostawić.
-Wiem że to ciężkie ale zrób to dla nich i dla siebie.
-Zrobię to ale nie mam siły nawet chodzić.
-To nie problem. -Uśmiechnął się.
-Ale nie możesz mnie uśpić.
-Zmieniłem się.
-Wątpię,  musimy poczekać Isabel ma mi przynieść moje rzeczy, schowaj się. -poszedł do łazienki.
-Nataly mam twoje rzecz i telefon. -Weszła do pokoju Iz.
-Dziękuję postaw ją pod ścianą. -Isabel zrobiła to. I podeszła do Nataly i dała jej telefon.
-Musisz być ostrożna z tymi ranami na plecach.
-A no właśnie kto mnie przebrał w nowe ciuchy?
-Jace.
-Dzięki Bogu że to on.
-Nie wybrzydzaj twój parabait jest słodki.
-Daj spokój, on jest natarczywy. Mówię mu że jestem z Jace a on dalej, przez ten pocałunek.
-Jaki pocałunek?
-Nie możesz powiedzieć Jacowi.
-Nataly ty powinnaś mu powiedzieć,  Jacowi.
-Zdrady nigdy nie wybaczy.
-Nataly gorzej będzie jak się dowie od kogoś innego.
-Will wiem że podsłuchujesz chodź tu. -Will wszedł do pokoju z uśmiechem.
-Jakich rzeczy się dowiaduje o mnie - popatrzył na Isabele,  a ona sie zaczerwieniła na polikach .
-Wyjaśnij jej jak to było prosze.
-Od początku?
-Tak
-Najpierw Nataly zabiła strażnika i chciała uciec ale zobaczyła strażników i schowała się do mojego pokoju, chwile po rozmawialiśmy, wyszła z pokoju spotkała Valentain a potem znowu do mojego pokoju. Zaprowadziłem ją do Valentain'a kiedy schodzilismy po schodach Nataly się podtkneła i ja ją złapałem i jakoś wyszło, ale to nie jej wina ona by nie zdradziła Jace tylko cos jej wstrzykneli kiedy tu jechała i to jej zaszkodziło, nie pamiętała nic związane z Jacem i z wami.
-Dobra to co innego.  Jestem z ciebie dumna że zabiłaś strażnika.
-Takiej reakcji się nie spodziewałam.  Isabele zostawisz nas samych?
-Oczywiście. -wyszła z pokoju i zamknęła drzwi za sobą.
-Od którego fragmentu podsłuchiwałeś?
-Od tego momentu kiedy ten Stefan przyszedł i ukrył się w łazience.
-Wiesz ze nie możesz im tego powiedzieć?
-Zdałem sprawę kiedy nie wspominałaś o tym Isabel.
-Nie możesz powiedzieć nawet kiedy będą cie torturować.
-Nie będę miał kontaktu z nimi bo jadę z tobą - Uśmiechnął się
-Wiesz że nie możesz.
-Za ryzykuje
-Stefan wyjdź z łazienki.-Drzwi się powoli otworzyły i pojawił się Stefan. -Powiedz mu prosze ja nei mam siły.
-Nataly wszystko dobrze?-podszedł bliżej Will.
-Tak nie przejmuj się.
-Ona sobie nie życzy żebyś z nią jechał.-powiedział Stefan
-A ty z nią pojedziesz?
-Nie tylko człowiek rodziny która ją przyjmie.
-Daj spokój, jesteśmy parabajtami tam gdzie ty tam i ja.- zwrócił sie do Nataly.
-Chce ci przypomnieć że nie mamy Run tylko, cię o to poprosiłam żebyś nas nie zdradził.
-Ale ja chcę być twoim parabajtem.
-Ale ja nie chce być twoim.-Powiedziała ostro Nataly.- Stefan weź go stąd nie mam siły na wszystko, chce umrzeć.
-Nataly co ty wygadujesz?- popatrzył na nią z troską ale Stefan podszedł żeby go wyrzucić. Will wyszedł na korytarz a Stefan powoli zamykał drzwi. Will krzykną - Znajdę cię nawet na końcu świata.- Nataly zaczęła płakać z bezsilności.
-Proszę weź najpierw moje rzeczy, a potem pomnie przyjdź.
-Jak sobie życzysz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz