Ta sytuacja znęcania się nad dzieckiem została wymyślona.
Zadzwoniła pod ten numer :
-Halo
/-Witaj Nataly miałem nadzieję że zadzwonisz. Coś chcesz?
-Chce wiedzieć skąd wiesz kim jestem ja cie nigdy nie widziałam.
/-Matka ci nie powiedziała a no tak bo ją zabiłem. -Nataly poczuła jakby świata się zawalił.
-Odpowiedz na pytanie.
/-Twoja matka była sprzedajną dziwką, wiedz że ja jestem twoim ojcem.
-Kłamiesz! Jestem podobna do mojej siostry. -Nataly pociekły oczy o łez
/-Obydwie w dałyście się w matkę.
-Ty nie możesz być moim ojcem.
/-Jestem i chciałem się dowiedzieć jak u mojej małej Nataly -po ciekły łzy.
-Ty nie jesteś moim ojcem mój ojciec to Rafał , a ja jestem jego córką.
/-Spotkajmy się w parku za pół godziny.
-Do zobaczenia.-I odłożyła słuchawkę. Do pokoju wszedł Jace z tacką na której była herbata. Zobaczył jej napuchnięte oczy.
-Co się stało? -Zapytał i położył tackę na stoliku.
-Nic rozmawiałam z Dianą.
-A co się wydarzyło że płaczesz ?
-Pokłóciłyśmy się.
-Wszystko jest dobrze zaraz się pogodzicie.
-Jest jeszcze coś idę się z nią spotkać.
-Gdzie?
-W parku.
-Jest 3 w nocy i musicie się teraz spotkać?
-Co mi szkodzi? I tak nie mogę spać.
-Dobrze ale za chwile wracaj.-Podeszła do niego i dała mu causa w policzek.
-Okej papa.
Park był na przeciwko Instytutu ale drzewa zasłaniały pole widzenia.
Szła powoli i za krzaków wyłoniła się czarna postać.
-Witaj Natalko.
-Valentain.
-Czy zechcesz się ze mną przejść?
-A skąd mam pewności że mnie nie porwiesz?
-Przysięgam na Anioła że cie nie porwę.
-Wiec chodźmy. Zacznij mówić ciąg dalszy swoich kłamstw.
-Twoja matka zdradziła twojego ojca ze mną i tak powstałaś, na jej szczęście w dałaś się podobieństwem w nią a nie we mnie potem musiałem ją opuścić miałem problemy z Clave.
-To ty dałeś mi to imię?
-Tak uwielbiam język łaciński i dlatego ci je dałem ono oznacza:"tak która czeka na ponowne narodzenie. "
-Czyli że jestem od narodzin Nocnym Łowcą?
-Tak.
-Dlaczego mi o ty Nie powiedziała?
-Miała ci powiedzieć ale nie wiem dlaczego. Ale prze widziałem taką sytuację.
-Jak to?
-Mój przyjaciel cie trenował ale ty nie miałaś o tym pojęcia.
-Kto?
-Henry Walyand.
-Pan Henry?
-Tak miał cie w opiece.
-Czemu nasyłasz na mnie demony, które prawie zabiły znowu.
-Miały cie do mnie przyprowadzić, ale jak widać nie słuchają.
-Ostatnie najważniejsze pytanie. Dlaczego zabiłeś całą moją rodzinę?-Od tych słów Nataly pękło serce na pół była pewna że nie miała broni żeby go zabić.
-Ja nie zabiłem twojej rodziny. Ja zabiłem twoja matkę która zabiła pozostałych - Coś uciekało Nataly żołądek.
-Ona by tego nie zrobiła.
-Była chora psychicznie.
-Ja wiem ale nie spodziewałam się do takiego stopnia.
-Skąd wiesz?
-Kiedy mój ojciec którego nie znałam był gdzie indziej to jego miłość mściła się na ich córce. -Nataly nie wytrzymała i poleciał jej łza. -Biła, naćpała, wyżywała się psychicznie. Tylko na mnie a nie na moim rodzeństwie, właśnie zastanawiałam się dlaczego.
-Tak mi przykro, Nie miałem pojęcia.
-Twój przyjaciel ci nie powiedział ? On mnie opatrzył, zabierał do lekarza i pozwalał nocować u niego kiedy nie mogłam wracać.
-O tym mi nie mówił mówił mi jak patrzcie na siebie.
-Na kogo?
-Ty i Jace.
-Ja tego nie zauważyłam.
-Inni tego nie widzą ale inni w wokół tak.
-Ostatnie pytanie i ide sobie.
-Oczywiście ale ja też mam jedno.
-Dlaczego mnie nie wziąłeś ze sobą?
-Po pierwsze byłaś za mała, po drugie była byś bardziej bezpieczna o tu niż zemną.
-Rozumiem twoja kolej.
-Dlaczego nie boli cie zdrada twojej matki?
-Bo nigdy jej nie kochałam. -I odeszła, od niego szybkim krokiem, płacząc.
-Halo
/-Witaj Nataly miałem nadzieję że zadzwonisz. Coś chcesz?
-Chce wiedzieć skąd wiesz kim jestem ja cie nigdy nie widziałam.
/-Matka ci nie powiedziała a no tak bo ją zabiłem. -Nataly poczuła jakby świata się zawalił.
-Odpowiedz na pytanie.
/-Twoja matka była sprzedajną dziwką, wiedz że ja jestem twoim ojcem.
-Kłamiesz! Jestem podobna do mojej siostry. -Nataly pociekły oczy o łez
/-Obydwie w dałyście się w matkę.
-Ty nie możesz być moim ojcem.
/-Jestem i chciałem się dowiedzieć jak u mojej małej Nataly -po ciekły łzy.
-Ty nie jesteś moim ojcem mój ojciec to Rafał , a ja jestem jego córką.
/-Spotkajmy się w parku za pół godziny.
-Do zobaczenia.-I odłożyła słuchawkę. Do pokoju wszedł Jace z tacką na której była herbata. Zobaczył jej napuchnięte oczy.
-Co się stało? -Zapytał i położył tackę na stoliku.
-Nic rozmawiałam z Dianą.
-A co się wydarzyło że płaczesz ?
-Pokłóciłyśmy się.
-Wszystko jest dobrze zaraz się pogodzicie.
-Jest jeszcze coś idę się z nią spotkać.
-Gdzie?
-W parku.
-Jest 3 w nocy i musicie się teraz spotkać?
-Co mi szkodzi? I tak nie mogę spać.
-Dobrze ale za chwile wracaj.-Podeszła do niego i dała mu causa w policzek.
-Okej papa.
Park był na przeciwko Instytutu ale drzewa zasłaniały pole widzenia.
Szła powoli i za krzaków wyłoniła się czarna postać.
-Witaj Natalko.
-Valentain.
-Czy zechcesz się ze mną przejść?
-A skąd mam pewności że mnie nie porwiesz?
-Przysięgam na Anioła że cie nie porwę.
-Wiec chodźmy. Zacznij mówić ciąg dalszy swoich kłamstw.
-Twoja matka zdradziła twojego ojca ze mną i tak powstałaś, na jej szczęście w dałaś się podobieństwem w nią a nie we mnie potem musiałem ją opuścić miałem problemy z Clave.
-To ty dałeś mi to imię?
-Tak uwielbiam język łaciński i dlatego ci je dałem ono oznacza:"tak która czeka na ponowne narodzenie. "
-Czyli że jestem od narodzin Nocnym Łowcą?
-Tak.
-Dlaczego mi o ty Nie powiedziała?
-Miała ci powiedzieć ale nie wiem dlaczego. Ale prze widziałem taką sytuację.
-Jak to?
-Mój przyjaciel cie trenował ale ty nie miałaś o tym pojęcia.
-Kto?
-Henry Walyand.
-Pan Henry?
-Tak miał cie w opiece.
-Czemu nasyłasz na mnie demony, które prawie zabiły znowu.
-Miały cie do mnie przyprowadzić, ale jak widać nie słuchają.
-Ostatnie najważniejsze pytanie. Dlaczego zabiłeś całą moją rodzinę?-Od tych słów Nataly pękło serce na pół była pewna że nie miała broni żeby go zabić.
-Ja nie zabiłem twojej rodziny. Ja zabiłem twoja matkę która zabiła pozostałych - Coś uciekało Nataly żołądek.
-Ona by tego nie zrobiła.
-Była chora psychicznie.
-Ja wiem ale nie spodziewałam się do takiego stopnia.
-Skąd wiesz?
-Kiedy mój ojciec którego nie znałam był gdzie indziej to jego miłość mściła się na ich córce. -Nataly nie wytrzymała i poleciał jej łza. -Biła, naćpała, wyżywała się psychicznie. Tylko na mnie a nie na moim rodzeństwie, właśnie zastanawiałam się dlaczego.
-Tak mi przykro, Nie miałem pojęcia.
-Twój przyjaciel ci nie powiedział ? On mnie opatrzył, zabierał do lekarza i pozwalał nocować u niego kiedy nie mogłam wracać.
-O tym mi nie mówił mówił mi jak patrzcie na siebie.
-Na kogo?
-Ty i Jace.
-Ja tego nie zauważyłam.
-Inni tego nie widzą ale inni w wokół tak.
-Ostatnie pytanie i ide sobie.
-Oczywiście ale ja też mam jedno.
-Dlaczego mnie nie wziąłeś ze sobą?
-Po pierwsze byłaś za mała, po drugie była byś bardziej bezpieczna o tu niż zemną.
-Rozumiem twoja kolej.
-Dlaczego nie boli cie zdrada twojej matki?
-Bo nigdy jej nie kochałam. -I odeszła, od niego szybkim krokiem, płacząc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz