-Po co?
-Chcę z tobą porozmawiać.
-Niech będzie.
-Prosze za mną.- odwrócił się do mnie plecami i ruszył. Po chwili znalazłam się przy wielkich złotych drzwiach. Kiedy wrota się przed de mną otworzyły. Zobaczyłam wielki tron a na nim siedziała bardzo ładna kobieta. Podeszłam do niej sam, Alaric został za drzwiami.
-Witaj Nataly.
-Witam wasza wysokość. Mogę wiedzieć czemu pani mnie wzywa?
-Chciałam się dowiedzieć co tam u ciebie? Dużo się działo w twoim życiu.
-Dobrze trochę było nie przyjemnych sytuacji ale nie można się poddawać.
-Racja, chciałabym żebyś rozważyła decyzję nad testem ciążowym - W tym momencie mnie zatkało. Co ja niby w ciąży z Jacem? To nie możliwe , nie teraz.
-Dobrze rozważę to dziękuję za podpowiedź.
-Możesz już się oddalić.
-Dziękuję.-Od wróciłam się i wyszłam. Kiedy wyszłam ze świata Ferie. Pobiegłam do apteki, szybko kupiłam testy i wyszłam. Wróciłam do Instytutu. Nikogo nie spotkałam i poszłam do jakiegoś wolnego pokoju. Zrobiłam test.
10min później:
Wynik pozytywny. Chciałabym się nigdy nie obudzić. Położyłam się na łóżku i nawet niewiem kiedy zasnęłam.
Jace:
Obudziłem się z ogromnym kacem. Jak się ogarnołem poszedłem do kuchni. Przy blacie siedział Alec.
-Hej co tam bracie?-odezwał się Alec, myślałem że głowa mi pęknie.
-Ciszej. Mam mega kaca.
-Widać. Gdzie Nataly?
-Myślałem że z tobą jest.
-Jak widać gdzieś zniknęła.
-O Jezu pewnie coś znowu zrobiłem.
-No....
-Coś wiesz?
-Kłuciliście się tak głośno że myślałem że obudziliscie umarłych w Mieście Kości.
-Bardzo zabawne. O co się kłuciliśmy?
-Nie mam pojęcia. Tylko było słychać Nataly krzyk : Jace puść mnie!- zatkało mnie co mi Alec powiedział nie wiedziałem mogę posunąć się do takiej rzeczy.Musze jak najszybciej ją znaleźć.
Nataly:
Obudziłam się i chwyciłam za telefon:
20 Nie odebranych połączeń od Misia
Chyba go posrało że będę z nim rozmawiać.Wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi. Powoli je otworzyłam rozejrzałam się po korytarzu. Nikogo nie widziałam. Wyszłam i poszłam jak najciszej byłam już przy wyjściu kiedy Alec szedł w moją stronę. Odrazu przyłożyłam palec do ust żeby dać mu znak żeby się nie odzywał. Wyszłam przed Instytut, a Alec za mną.
-Nataly, Jace cię szuka.
-Jago niechce go widzieć .
-O co wczoraj poszło?
-O to że się upił.
-Nataly nie kłam było słychać was na cały Instytut.
-Jace próbował mnie zgwałcić.- w oczasz zbierały mi się łzy. Alex mnie przytulił. - Potrzebuje pomocy Izabelli.
-Już do niej dzwonie.- Alec odsunął się odde mnie i wyjął się telefon. Po chwili wyszła Izabel z Instytutu.
-Alec możesz nas zostawić same?
-Jasne.- Alec wrócił do środka.
-Izabel mam problem pomożesz mi?
-Oczywiście.
-Pójdziesz ze mną do ginekologa?
-Nocne Łowczynie nie chodzą do ginekologów tylko do czarowników.
-O tym nie wiedziałam.
-Jasne idziemy?
-Tak.
Po jakieś 15 minut szłyśmy przy okazji opowiedziałam Izabel wszystko co się stało. Isabel zapukała do drzwi. Otworzył na wysoki facet o kocich oczach.
-Hej Magnus.-powiedziała do niego Izabel.
-Czego Izabel?
-Milutki jak zawszę. Musisz ją zbadać podobno jest w ciąży. Nie ma pewności do testów ciążowych przyziemnych.
-Ok zajmę się nią ty poczekaj w kuchni.
-Jane. Powodzenia- wzróciła się do mnie.
-Nataly chodzi ze mną.- Skąd zna moje imię?
Zaprowadził mnie do pokoju z łóżkiem.
-Połóż się. -Zrobiłam co mi kazał. Zawiesił dłoń nad de mną i zamknął oczy olpo chwili otworzył oczy i powiedział:
-Jesteś w niebezpiecznej ciąży.
-Jak to nie bezpieczniej?!
-Twoje dziecko będzie się szybciej rozwijać niż inne. Porud możesz mieć nawet za 3 miesiące.-
Co?! Jak to możliwe.
-Ja już chyba pójdę.- powoli zeszłam z łóżka i wyszłam z pokoju.- Izabel wychodzimy !- chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść. Isabel przybiegła, potem wyszłam na dwór. Nie chciałam o tym myśleć.
-Nataly czego się dowiedziałaś?
-Mogę umrzeć przez to dziecko.
-Co?! Jak?
-Zaszybko się rozwija nawet za 3 miesiące może być poród. Mogę być za słaba i umrzeć.
-Nataly nic ci nie będzie z Alec'iem damy sobie rade.
-Dziękuję.- przytuliłam ją.
-Chodź wracamy do Instytutu.
-A Jace...
-Nałorzysz sobie rune.
-Dobrze.- Kiedy doszłyśmy do Instytutu. Przed drzwiami nałożyłam sobie rune niewidzialności.
Weszłyśmy do środka. Przed nami znalazł się Jace. Serce zaczęło mi szybciej bić.
-Izabel widziałaś gdzieś Nataly.
-Nie od wczoraj jej nie widziałam.
-Zwaliłem akcje po całości.
-Co ona ci zrobiła że cały czas ją ranisz?
-Co kolejek zrobię jest źle.
-Tak już jest u facetów. Nigdy nie wiedzą jak nie rozłościć .
-Izabel pomóż mi ją odzyskac.
-Jak?
-Nie wiem. Może jakaś kolacja albo romantyczny spacer.
-W pierwsz ją znajdź.-Isabel odeszła od niego ja nadal stałam i na niego patrzyłam. W jego oczach widziałam smutek i rozpacz. Chciałabym żeby mnie usłyszał w myślach.
-Muszę sobie wszystko po układać wybacz.
-Nataly ja chcę cię przeprosić. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Chciałbym ci to jakoś wy ogrodzić.
-Słysz...-przerwałam bo nie mógł wiedzieć że tu jestem.
-Nataly jesteś tu? Chciałem cię przeprosić za wczoraj.
-Daj mi wszystko przemyśleć.
-Nataly, ja się zmienię.
-Jace później.-I odeszłam od niego i poszłam. Było słychać tupot moich obcasów. Cholerne buty-pomyślałam.
-Słyszałem.-Jace zaczął się śmiać. Faktycznie nadal nie anulowałam zaklęcia. Poszłam do pokoju Izabale ona się wystraszyła od twierajacych się drzwi.
-Nataly anuluj rune. Czyli opowiadałam ci coś od trzydziestu minut a ciebie tu nie było?
-Sorrki gadałam z Jace.
-Co?
-Wcześniej do niego w myślach mówiłam potem zorientował się że tu jestem.
-Czyli możesz chodzić po Instytucie bez runy?
-Tak mogę.-potem anulowalam rune.
-Wole jak ciebie widzę.
-Mi tam...-nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam. Ostatnie co słyszałam to jak Isabel woła Aleca. Potem ciemność.
Isabel:
Alex szybko przybiegł.
-Co jej jest?
-Nie wiem dzwoń po Magnusa.-położyłam Nataly na moim łóżku. Po chwili do pokoju wszedł Magnus,Alec i.... Jace.
-Dobra zostawcie ją. -powiedział Magnus.
Wypchnęłam chłopaków z mojego pokoju.
-Co jej jest?-zapytał się Jace
-Nie wiem.
-Co się stało?
-Normalnie rozmawiałyśmy i potem upadła.
Po chwili Magnus mnie zawołał. Weszłam do pokoju Nataly była nadal nie przytomna.
-Co z nią?
-Ona nie może urzywać run. Dziecko i tak zabiera jej dużo siły i jeszcze runy. Martwię się bo następnego takiego ataku nie przeżyje.
-Dobrze ja już ją przypilnuje.
-Musi odespać to wszystko jak się obudzi dopilnuj żeby coś zjadła.
-Dobrze
-Będę przychodził co tydzień i sprawdzał jej stan.
-Dobrze dzięki Magnus że to robisz.
-Nie ma sprawy ja już pójdę.
-Jace nie może się dowiedzieć że ona jest w ciąży. Niech ona mu powie jak będzie gotowa.
-Dobrze.Do zobaczenia.
-Pa Magnus wyszedł z pokoju. Potem ja, przed drzwiami stali chłopaki.
-I co z nią?- Zapytał Jace.
-Jest osłabiona teraz śpi dajmy jej spokój.
Wiem że nie było długo rozdziału ale wiecie jak to jest szkoła, rodzina truje ci dupe. Ten rozdział pisałam 6 razy bo zawsze się rozmyślałam. Mam nadzieję że się spodobał rozdział
-Chcę z tobą porozmawiać.
-Niech będzie.
-Prosze za mną.- odwrócił się do mnie plecami i ruszył. Po chwili znalazłam się przy wielkich złotych drzwiach. Kiedy wrota się przed de mną otworzyły. Zobaczyłam wielki tron a na nim siedziała bardzo ładna kobieta. Podeszłam do niej sam, Alaric został za drzwiami.
-Witaj Nataly.
-Witam wasza wysokość. Mogę wiedzieć czemu pani mnie wzywa?
-Chciałam się dowiedzieć co tam u ciebie? Dużo się działo w twoim życiu.
-Dobrze trochę było nie przyjemnych sytuacji ale nie można się poddawać.
-Racja, chciałabym żebyś rozważyła decyzję nad testem ciążowym - W tym momencie mnie zatkało. Co ja niby w ciąży z Jacem? To nie możliwe , nie teraz.
-Dobrze rozważę to dziękuję za podpowiedź.
-Możesz już się oddalić.
-Dziękuję.-Od wróciłam się i wyszłam. Kiedy wyszłam ze świata Ferie. Pobiegłam do apteki, szybko kupiłam testy i wyszłam. Wróciłam do Instytutu. Nikogo nie spotkałam i poszłam do jakiegoś wolnego pokoju. Zrobiłam test.
10min później:
Wynik pozytywny. Chciałabym się nigdy nie obudzić. Położyłam się na łóżku i nawet niewiem kiedy zasnęłam.
Jace:
Obudziłem się z ogromnym kacem. Jak się ogarnołem poszedłem do kuchni. Przy blacie siedział Alec.
-Hej co tam bracie?-odezwał się Alec, myślałem że głowa mi pęknie.
-Ciszej. Mam mega kaca.
-Widać. Gdzie Nataly?
-Myślałem że z tobą jest.
-Jak widać gdzieś zniknęła.
-O Jezu pewnie coś znowu zrobiłem.
-No....
-Coś wiesz?
-Kłuciliście się tak głośno że myślałem że obudziliscie umarłych w Mieście Kości.
-Bardzo zabawne. O co się kłuciliśmy?
-Nie mam pojęcia. Tylko było słychać Nataly krzyk : Jace puść mnie!- zatkało mnie co mi Alec powiedział nie wiedziałem mogę posunąć się do takiej rzeczy.Musze jak najszybciej ją znaleźć.
Nataly:
Obudziłam się i chwyciłam za telefon:
20 Nie odebranych połączeń od Misia
Chyba go posrało że będę z nim rozmawiać.Wstałam z łóżka i podeszłam do drzwi. Powoli je otworzyłam rozejrzałam się po korytarzu. Nikogo nie widziałam. Wyszłam i poszłam jak najciszej byłam już przy wyjściu kiedy Alec szedł w moją stronę. Odrazu przyłożyłam palec do ust żeby dać mu znak żeby się nie odzywał. Wyszłam przed Instytut, a Alec za mną.
-Nataly, Jace cię szuka.
-Jago niechce go widzieć .
-O co wczoraj poszło?
-O to że się upił.
-Nataly nie kłam było słychać was na cały Instytut.
-Jace próbował mnie zgwałcić.- w oczasz zbierały mi się łzy. Alex mnie przytulił. - Potrzebuje pomocy Izabelli.
-Już do niej dzwonie.- Alec odsunął się odde mnie i wyjął się telefon. Po chwili wyszła Izabel z Instytutu.
-Alec możesz nas zostawić same?
-Jasne.- Alec wrócił do środka.
-Izabel mam problem pomożesz mi?
-Oczywiście.
-Pójdziesz ze mną do ginekologa?
-Nocne Łowczynie nie chodzą do ginekologów tylko do czarowników.
-O tym nie wiedziałam.
-Jasne idziemy?
-Tak.
Po jakieś 15 minut szłyśmy przy okazji opowiedziałam Izabel wszystko co się stało. Isabel zapukała do drzwi. Otworzył na wysoki facet o kocich oczach.
-Hej Magnus.-powiedziała do niego Izabel.
-Czego Izabel?
-Milutki jak zawszę. Musisz ją zbadać podobno jest w ciąży. Nie ma pewności do testów ciążowych przyziemnych.
-Ok zajmę się nią ty poczekaj w kuchni.
-Jane. Powodzenia- wzróciła się do mnie.
-Nataly chodzi ze mną.- Skąd zna moje imię?
Zaprowadził mnie do pokoju z łóżkiem.
-Połóż się. -Zrobiłam co mi kazał. Zawiesił dłoń nad de mną i zamknął oczy olpo chwili otworzył oczy i powiedział:
-Jesteś w niebezpiecznej ciąży.
-Jak to nie bezpieczniej?!
-Twoje dziecko będzie się szybciej rozwijać niż inne. Porud możesz mieć nawet za 3 miesiące.-
Co?! Jak to możliwe.
-Ja już chyba pójdę.- powoli zeszłam z łóżka i wyszłam z pokoju.- Izabel wychodzimy !- chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść. Isabel przybiegła, potem wyszłam na dwór. Nie chciałam o tym myśleć.
-Nataly czego się dowiedziałaś?
-Mogę umrzeć przez to dziecko.
-Co?! Jak?
-Zaszybko się rozwija nawet za 3 miesiące może być poród. Mogę być za słaba i umrzeć.
-Nataly nic ci nie będzie z Alec'iem damy sobie rade.
-Dziękuję.- przytuliłam ją.
-Chodź wracamy do Instytutu.
-A Jace...
-Nałorzysz sobie rune.
-Dobrze.- Kiedy doszłyśmy do Instytutu. Przed drzwiami nałożyłam sobie rune niewidzialności.
Weszłyśmy do środka. Przed nami znalazł się Jace. Serce zaczęło mi szybciej bić.
-Izabel widziałaś gdzieś Nataly.
-Nie od wczoraj jej nie widziałam.
-Zwaliłem akcje po całości.
-Co ona ci zrobiła że cały czas ją ranisz?
-Co kolejek zrobię jest źle.
-Tak już jest u facetów. Nigdy nie wiedzą jak nie rozłościć .
-Izabel pomóż mi ją odzyskac.
-Jak?
-Nie wiem. Może jakaś kolacja albo romantyczny spacer.
-W pierwsz ją znajdź.-Isabel odeszła od niego ja nadal stałam i na niego patrzyłam. W jego oczach widziałam smutek i rozpacz. Chciałabym żeby mnie usłyszał w myślach.
-Muszę sobie wszystko po układać wybacz.
-Nataly ja chcę cię przeprosić. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Chciałbym ci to jakoś wy ogrodzić.
-Słysz...-przerwałam bo nie mógł wiedzieć że tu jestem.
-Nataly jesteś tu? Chciałem cię przeprosić za wczoraj.
-Daj mi wszystko przemyśleć.
-Nataly, ja się zmienię.
-Jace później.-I odeszłam od niego i poszłam. Było słychać tupot moich obcasów. Cholerne buty-pomyślałam.
-Słyszałem.-Jace zaczął się śmiać. Faktycznie nadal nie anulowałam zaklęcia. Poszłam do pokoju Izabale ona się wystraszyła od twierajacych się drzwi.
-Nataly anuluj rune. Czyli opowiadałam ci coś od trzydziestu minut a ciebie tu nie było?
-Sorrki gadałam z Jace.
-Co?
-Wcześniej do niego w myślach mówiłam potem zorientował się że tu jestem.
-Czyli możesz chodzić po Instytucie bez runy?
-Tak mogę.-potem anulowalam rune.
-Wole jak ciebie widzę.
-Mi tam...-nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam. Ostatnie co słyszałam to jak Isabel woła Aleca. Potem ciemność.
Isabel:
Alex szybko przybiegł.
-Co jej jest?
-Nie wiem dzwoń po Magnusa.-położyłam Nataly na moim łóżku. Po chwili do pokoju wszedł Magnus,Alec i.... Jace.
-Dobra zostawcie ją. -powiedział Magnus.
Wypchnęłam chłopaków z mojego pokoju.
-Co jej jest?-zapytał się Jace
-Nie wiem.
-Co się stało?
-Normalnie rozmawiałyśmy i potem upadła.
Po chwili Magnus mnie zawołał. Weszłam do pokoju Nataly była nadal nie przytomna.
-Co z nią?
-Ona nie może urzywać run. Dziecko i tak zabiera jej dużo siły i jeszcze runy. Martwię się bo następnego takiego ataku nie przeżyje.
-Dobrze ja już ją przypilnuje.
-Musi odespać to wszystko jak się obudzi dopilnuj żeby coś zjadła.
-Dobrze
-Będę przychodził co tydzień i sprawdzał jej stan.
-Dobrze dzięki Magnus że to robisz.
-Nie ma sprawy ja już pójdę.
-Jace nie może się dowiedzieć że ona jest w ciąży. Niech ona mu powie jak będzie gotowa.
-Dobrze.Do zobaczenia.
-Pa Magnus wyszedł z pokoju. Potem ja, przed drzwiami stali chłopaki.
-I co z nią?- Zapytał Jace.
-Jest osłabiona teraz śpi dajmy jej spokój.
Wiem że nie było długo rozdziału ale wiecie jak to jest szkoła, rodzina truje ci dupe. Ten rozdział pisałam 6 razy bo zawsze się rozmyślałam. Mam nadzieję że się spodobał rozdział
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz